13–14 marca 2025 r.

Twoja Europa – twoje zdanie! 2025

17–20 marca 2025 r.

Tydzień Społeczeństwa Obywatelskiego 2025

18 marca 2025 r.

Dzień Europejskiej Inicjatywy Obywatelskiej 2025

26–27 marca 2025 r.

Sesja plenarna EKES-u

13–14 marca 2025 r.

Twoja Europa – twoje zdanie! 2025

17–20 marca 2025 r.

Tydzień Społeczeństwa Obywatelskiego 2025

18 marca 2025 r.

Dzień Europejskiej Inicjatywy Obywatelskiej 2025

26–27 marca 2025 r.

Sesja plenarna EKES-u

Kinga Grafa

Przedsiębiorstwa w Europie wciąż mierzą się z nadmierną biurokracją, fragmentacją regulacyjną i rosnącymi kosztami. Nadmierna regulacja hamuje ich wzrost i uniemożliwia im dotrzymanie kroku konkurentom z innych części świata. Europa nie może dłużej stać w miejscu – przedsiębiorcy potrzebują realnych zmian, a nie kolejnych analiz tych samych barier, które znamy od lat. Nadszedł moment, aby słowa przekuć w czyny – pisze Kinga Grafa z polskiej konfederacji biznesu Lewiatan.

Kinga Grafa

Przedsiębiorstwa w Europie wciąż mierzą się z nadmierną biurokracją, fragmentacją regulacyjną i rosnącymi kosztami. Nadmierna regulacja hamuje ich wzrost i uniemożliwia im dotrzymanie kroku konkurentom z innych części świata. Europa nie może dłużej stać w miejscu – przedsiębiorcy potrzebują realnych zmian, a nie kolejnych analiz tych samych barier, które znamy od lat. Nadszedł moment, aby słowa przekuć w czyny – pisze Kinga Grafa z polskiej konfederacji biznesu Lewiatan.

Komisja Europejska przedstawiła niedawno Kompas konkurencyjności, mapę drogową na kolejne pięć lat, której celem jest wzmocnienie pozycji gospodarczej UE i wsparcie rodzimych firm. Kierunki działań przedstawione przez Komisję są jak najbardziej właściwe. Biznes apelował o takie zmiany już od dawna, umieszczając konkurencyjność i jednolity rynek wśród głównych priorytetów. Jednak jeśli UE chce konkurować globalnie, musi działać teraz. Podstawą jest silna gospodarka, dlatego potrzebujemy pilnie prostszych uregulowań, niższych kosztów energii i skutecznego wsparcia dla inwestycji oraz innowacji. W obliczu niestabilnego środowiska geopolitycznego potrzebujemy też finalizacji umów o wolnym handlu z kluczowymi partnerami, np. w zakresie dostępu do surowców krytycznych.

Przedsiębiorstwa w Europie wciąż mierzą się z nadmierną biurokracją, fragmentacją regulacyjną i rosnącymi kosztami. Konkurenci z innych części świata rozwijają się szybciej, a rozwój europejskich przedsiębiorstw ogranicza nadmierna regulacja. Komisja Europejska musi zaproponować konkretne reformy, które naprawdę poprawią otoczenie biznesowe w UE. Kompas konkurencyjności uwzględnia główne bariery wzrostu i produktywności w UE takie jak wysokie koszty energii, nadmierna regulacja oraz niedobory umiejętności i siły roboczej. Jest to właściwy kierunek działania, lecz najważniejsza jest jego realizacja w praktyce. Wymaga to wniosków ustawodawczych i planów działania, które będą sprzyjać konkurencyjności, a nie ją hamować.

Jednolity rynek to jeden z największych sukcesów europejskiej integracji, lecz należy w pełni uwolnić jego potencjał. Niedopuszczalne jest to, że na jednolitym rynku nadal istnieją bariery, które zostały rozpoznane już 20 lat temu. Polska prezydencja Rady UE ma szansę to zmienić – swoboda świadczenia usług jest jednym z kluczowych priorytetów. To sprawa istotna nie tylko dla sektora transportowego, lecz także dla coraz większej grupy firm oferujących usługi profesjonalne. Niestety raporty Letty i Draghiego nie poświęcają temu zagadnieniu wystarczającej uwagi. Letta skupił się jedynie na budownictwie i handlu detalicznym, a Draghi nie wziął pod uwagę oszacowanych przez Komisję dodatkowych środków, które może przynieść uwolnienie potencjału rynku usług. Co pozytywne, Niinistö zwrócił uwagę w swym raporcie na rolę usług w budowaniu odporności i bezpieczeństwa. Nikogo nie trzeba przekonywać, jakie to jest istotne w obecnej sytuacji geopolitycznej. W tym kontekście Komisja proponuje 28. system prawny – jednolity zbiór przepisów obejmujących opodatkowanie, prawo pracy i prawo spółek. Ta inicjatywa ma uprościć działalność transgraniczną, zwłaszcza dla MŚP, lecz na tym etapie za mało wiemy na jej temat, by móc ją ocenić.

Zapowiedź deregulacji oraz uproszczenia przepisów to z pewnością właściwy kierunek działania. Teraz jednak nadszedł czas na wdrożenie propozycji, które nie mogą ograniczać się jedynie do redukcji obciążeń sprawozdawczych. Liczymy, że KE przeprowadzi gruntowny audyt unijnego prawodawstwa, który przełoży się na konkretne propozycje szybko poprawiające otoczenie regulacyjne w UE.

Patrzymy z nadzieją na Forum Jednolitego Rynku w Krakowie i czekamy na wnioski z konsultacji publicznych, w których wzięli udział członkowie Lewiatana. Celem będzie przygotowanie kolejnej strategii jednolitego rynku.

To kluczowy moment, by przejść od słów do czynów i wcielić w życie rozwiązania, które rzeczywiście będą sprzyjać rozwojowi europejskiego biznesu. Dialog między instytucjami unijnymi a partnerami społecznymi będzie niezbędny, aby rozwiązania odpowiadały rzeczywistym potrzebom przedsiębiorstw. Bez odważnych decyzji stracimy cenny czas i pozostaniemy w tyle za światową konkurencją.

Kinga Grafa jest zastępczynią dyrektora generalnego ds. europejskich w Konfederacji Lewiatan oraz stałą przedstawicielką przy BusinessEurope. Z wykształcenia jest politolożką i dziennikarką. Doświadczenie w zakresie funkcjonowania UE zdobyła podczas pracy w Urzędzie Komitetu Integracji Europejskiej (2008–2009) oraz w Parlamencie Europejskim (2009–2014). Jest również współautorką książki o polskiej arystokracji oraz autorką publikacji naukowych na temat amerykańskiej polityki zagranicznej, amerykańskich elit oraz dyplomacji kulturalnej.

Zdaniem Danny’ego Jacobsa, dyrektora generalnego flamandzkiej sieci ochrony środowiska Bond Beter Leefmilieu (BBL), UE musi oprzeć się pokusie deregulacji, ponieważ stworzyłaby ona jedynie niepewność dla przedsiębiorstw, osłabiłaby konkurencyjność napędzaną przez zrównoważony rozwój oraz zmniejszyłaby dobrostan i zaufanie obywateli. Podzielił się z nami obawami ekologicznych organizacji pozarządowych przed najnowszymi propozycjami UE w sprawie uproszczenia przepisów, które może ich zdaniem zepchnąć na dalszy plan kluczowe ambicje związane z Europejskim Zielonym Ładem.

Zdaniem Danny’ego Jacobsa, dyrektora generalnego flamandzkiej sieci ochrony środowiska Bond Beter Leefmilieu (BBL), UE musi oprzeć się pokusie deregulacji, ponieważ stworzyłaby ona jedynie niepewność dla przedsiębiorstw, osłabiłaby konkurencyjność napędzaną przez zrównoważony rozwój oraz zmniejszyłaby dobrostan i zaufanie obywateli. Podzielił się z nami obawami ekologicznych organizacji pozarządowych przed najnowszymi propozycjami UE w sprawie uproszczenia przepisów, które może ich zdaniem zepchnąć na dalszy plan kluczowe ambicje związane z Europejskim Zielonym Ładem.

Czy mógłby Pan skomentować ostatnie inicjatywy Komisji w zakresie deregulacji takie jak Kompas konkurencyjności czy też pakiet zbiorczy?

Komisja Europejska przedstawiła podyktowany względami gospodarczymi program deregulacji i uproszczenia, który może zagrozić z trudem osiągniętym wynikom środowiskowym, społecznym i gospodarczym. Ten rozdźwięk między dostosowaniem a utrzymaniem unijnego dorobku prawnego utrudnia UE trzymanie się jasno wytyczonego kursu.

Kompas konkurencyjności, który Komisja przedstawiła pod koniec stycznia,odzwierciedla obawy przedsiębiorstw związane z kosztami energii i wyzwaniami gospodarczymi. Przesunięto w nim na drugi plan główne priorytety takie jak eliminacja zanieczyszczeń i dobrostan obywateli i nie skierowano europejskiej gospodarki ku czystej i dostatniej przyszłości opartej na obiegu zamkniętym. Kompas może zaprowadzić Europę na manowce. Propagowanie konkurencyjnej dekarbonizacji z pominięciem celów społecznych i środowiskowych podważa samą istotę instytucji UE: służenie wspólnemu dobru i jego obronę.

Organizacje społeczeństwa obywatelskiego są zaniepokojone wytyczonym w Kompasie ryzykownym celem 25-procentowego uproszczenia przepisów. Chociaż uproszczenie przepisów jest pozytywnym krokiem, to brak dogłębnych ocen może osłabić bardzo istotną ochronę zdrowia publicznego, ochronę socjalną i ochronę środowiska. Innowacje w przedsiębiorstwach hamuje nie regulacja, lecz brak jasnych zasad. Dalsza deregulacja stworzyłaby klimat niepewności, zaszkodziłaby pionierom – przedsiębiorstwom odgrywającym wiodącą rolę – i zagroziłaby postępowi oraz zrównoważonemu rozwojowi.

Obawiamy się również, że dążenie do uproszczenia będzie odbywać się kosztem celów środowiskowych i społecznych. Dyrektywa w sprawie sprawozdawczości przedsiębiorstw w zakresie zrównoważonego rozwoju (CSRD), dyrektywa w sprawie należytej staranności przedsiębiorstw w zakresie zrównoważonego rozwoju (CS3D) oraz unijna systematyka dotycząca zrównoważonego rozwoju mają wiele wad i nie spełniły pokładanych w nich nadziei. Zważywszy, że już w punkcie wyjścia dyrektywy te były niedoskonałe, ich dalsze osłabienie pozbawiłoby je sensu.

Inny konkretny przykład dobrze obrazuje obecną sytuację.  Flandria boryka się w ostatnich latach z ogromnym problemem substancji PFAS, które zanieczyszczają znaczną część terytorium i narażają na szwank zdrowie setek tysięcy obywateli. Uważa się, że najskuteczniejszym narzędziem kontroli ryzyka związanego z takimi substancjami jak PFAS, które wykorzystuje się w procesach przemysłowych i produktach (mieszaninach i wyrobach), jest ich ograniczenie lub zakazanie na mocy prawodawstwa w dziedzinie chemikaliów (REACH). Jeżeli Komisja zbagatelizowałaby znaczenie rygorystycznego rozporządzenia REACH, zwiększyłoby to narażenie na niebezpieczne chemikalia, które są szkodliwe dla zdrowia publicznego. Przedsiębiorstwa byłyby mniej zobowiązane do poszukiwania bezpiecznych alternatyw, co hamowałoby innowacje w dziedzinie zielonej chemii. Zanieczyszczenie środowiska może się nasilić, ponieważ łagodniejsze przepisy prowadzą do wzrostu ilości niebezpiecznych zrzutów i odpadów. Konsumenci byliby bardziej narażeni na niebezpieczeństwo, gdyż kontrola produktów pod kątem zawartości substancji toksycznych nie byłaby tak skrupulatna. W związku z tym europejskie przedsiębiorstwa mogłyby pozostać w tyle w globalnej transformacji w kierunku bezpieczniejszych i bardziej przyjaznych dla środowiska produktów i stracić udział w rynku z korzyścią dla konkurentów, którzy stosują innowacje dostosowane do przyszłych wyzwań.

Jakie nadzieje wiąże Pan z losami Zielonego Ładu w świetle nowo ogłoszonego przez Komisję kursu mającego na celu pobudzenie gospodarki europejskiej?

Program prac Komisji Europejskiej na 2025 r. jest zarówno obiecujący, jak i ryzykowny. Chociaż zobowiązania na rzecz dekarbonizacji i przystępnej cenowo energii torują możliwą drogę do czystszej i odporniejszej Europy, istnieje ryzyko, że najważniejsze ambicje związane z Europejskim Zielonym Ładem zostaną odsunięte na bok. Rosną obawy przed proponowanym rozporządzeniem zbiorczym, które może posłużyć do deregulacji odpowiedzialności przedsiębiorstw pod pozorem uproszczenia. Najnowsze tendencje pokazują, że uproszczenie jest zbyt często pretekstem do osłabienia podstawowych zabezpieczeń: od przepisów dotyczących chemikaliów po rolnictwo. Dobitnym przykładem jest przyspieszona reforma wspólnej polityki rolnej (WPR) w marcu 2024 r., która zlikwidowała ekologiczne zabezpieczenia. Istnieje ryzyko, że znacznie opóźniony przegląd rozporządzenia REACH, które przedstawiano niegdyś jako narzędzie ochrony zdrowia publicznego i środowiska, będzie forsowany jako środek uproszczający w celu złagodzenia przepisów branżowych.

Raptem kilka miesięcy temu przewodnicząca Ursula von der Leyen obiecała podążać wytyczoną drogą do realizacji wszystkich celów Europejskiego Zielonego Ładu. Jednak obecny program prac sprawia inne wrażenie, gdyż cele, które wymagają najpilniejszych działań, zwłaszcza dążenie do osiągnięcia zerowego poziomu emisji zanieczyszczeń, zostały uznane za mniej priorytetowe.

Czy uważa Pan, że proponowana deregulacja może mieć negatywny wpływ na zrównoważony rozwój i dotychczasowe postępy?

UE musi oprzeć się pokusie deregulacji, która tylko podważyłaby pewność regulacyjną i przewidywalność dla przedsiębiorstw, osłabiłaby długoterminową konkurencyjność opartą na zrównoważonym rozwoju oraz zmniejszyłaby dobrostan i zaufanie obywateli.

UE musi dopilnować, by ograniczenie biurokracji nie oznaczało słabszej ochrony środowiska i zdrowia publicznego. Inteligentne wdrażanie powinno wzmocnić, a nie nadwątlić Europejski Zielony Ład. Osłabienie kluczowej ochrony środowiska i ochrony socjalnej pod pretekstem ograniczenia biurokracji nie jest strategią służącą sile gospodarczej. Jest to lekkomyślny krok wstecz, który podważy zasady mające przygotować gospodarkę unijną na przyszłe wyzwania. Wszystko to grozi jeszcze bardziej zaprzepaszczeniem dekady postępów w zakresie zrównoważonego rozwoju.

Jednocześnie w całej UE społeczeństwo obywatelskie znajduje się pod coraz większą presją, gdyż surowe przepisy o zagranicznych agentach, tłumienie protestów i cięcia finansowania zagrażają prawom podstawowym. Europejska tarcza demokracji i przyszła strategia UE na rzecz społeczeństwa obywatelskiego muszą zaowocować nie tylko symbolicznymi zobowiązaniami – muszą zapewnić ochronę prawną, stabilne finansowanie oraz zorganizowany dialog obywatelski z instytucjami UE. W programie prac Komisji należy położyć nacisk na ochronę demokracji poprzez wzmocnienie społeczeństwa obywatelskiego. Bez niezależnego społeczeństwa obywatelskiego dysponującego odpowiednimi zasobami zagrożona jest sama demokracja europejska.

Danny Jacobs jest dyrektorem generalnym Bond Beter Leefmilieu (BBL) (federacji skupiającej 135 organizacji pozarządowych zajmujących się ochroną środowiska we Flandrii w Belgii) oraz przedstawicielem Belgii w Europejskim Biurze Ochrony Środowiska (największej europejskiej sieci ekologicznych organizacji obywatelskich, która reprezentuje około 30 mln członków i sympatyków).

Europejska Konfederacja Związków Zawodowych (ETUC), główna europejska organizacja związkowa reprezentująca 45 mln pracowników na szczeblu europejskim, odmówiła zatwierdzenia Kompasu konkurencyjności – planu Komisji Europejskiej na rzecz pobudzenia gospodarki UE. Uważa, że w obecnej formie jest on nie do przyjęcia. Rozmawialiśmy z sekretarz generalną ETUC Esther Lynch o największych zastrzeżeniach pracowników wobec kompasu i o losie Europejskiego filaru praw socjalnych w obliczu nowych apeli o drastyczną deregulację i większy nacisk na konkurencyjność.

Europejska Konfederacja Związków Zawodowych (ETUC), główna europejska organizacja związkowa reprezentująca 45 mln pracowników na szczeblu europejskim, odmówiła zatwierdzenia Kompasu konkurencyjności – planu Komisji Europejskiej na rzecz pobudzenia gospodarki UE. Uważa, że w obecnej formie jest on nie do przyjęcia. Rozmawialiśmy z sekretarz generalną ETUC Esther Lynch o największych zastrzeżeniach pracowników wobec kompasu i o losie Europejskiego filaru praw socjalnych w obliczu nowych apeli o drastyczną deregulację i większy nacisk na konkurencyjność.

Związki zawodowe UE wyraziły już niezadowolenie z najnowszego planu Komisji Europejskiej dotyczącego ożywienia gospodarki UE.
Co jest pani zdaniem główną wadą Kompasu konkurencyjności Komisji? Które propozycje zawarte w planie uważa pani za szczególne sygnały ostrzegawcze?

Głównym mankamentem Kompasu konkurencyjności Komisji Europejskiej jest to, że daje on pierwszeństwo deregulacji przed inwestycjami potrzebnymi do tworzenia wysokiej jakości miejsc pracy, do opracowania skutecznej europejskiej polityki przemysłowej oraz do zapewnienia wysokiej jakości usług publicznych. W kompasie uznano wagę wysokiej jakości miejsc pracy dla konkurencyjnej gospodarki, lecz podważono ten priorytet, sprzyjając deregulacji, która może pogarszać warunki pracy i zwiększać niepewność zatrudnienia. Zamiast tego należało zaproponować przepisy niezbędne do wzmocnienia praw, poprawy warunków pracy oraz rozpowszechnienia rokowań zbiorowych.

Jedna z najbardziej niepokojących propozycji dotyczy wprowadzenia 28. systemu prawnego, który umożliwiałby przedsiębiorstwom działalność poza krajowymi przepisami prawa pracy. Mogłoby to drastycznie podważyć prawodawstwo dotyczące zatrudnienia w całej Europie poprzez równanie w dół pod względem praw i ochrony pracowników.

Bardzo problematyczny jest również zakaz nadmiernie rygorystycznego wdrażania, czyli możliwości stanowienia przez rządy przepisów wykraczających poza normy minimalne wyznaczone w dyrektywach UE. Ideą stojącą za dyrektywami unijnymi – w odróżnieniu od rozporządzeń UE – jest ustanowienie minimalnych norm dla wszystkich krajów. Uczynienie z tych standardów granicy wszelkich możliwości nie tylko podważyłoby tę ideę, lecz przyniosłoby również szkodę osobom pracującym i zniweczyłoby z trudem osiągnięte postępy, między innymi w opiece zdrowotnej, edukacji, w sferze bezpieczeństwa i higieny pracy oraz godziwego wynagrodzenia.

Ponadto przedstawiony w kompasie postulat reform emerytalnych na podstawie dłuższej aktywności zawodowej również budzi kontrowersje, ponieważ nakłada nadmierne obciążenie na pracowników bez uwzględnienia potrzeby stabilnych i sprawiedliwych systemów emerytalnych.

Kompas jest w dużej mierze ukierunkowany na korzyści dla przedsiębiorstw: zawiera wiele obietnic dla grup biznesowych, a pomija konkretne zobowiązania do wprowadzenia przepisów korzystnych dla osób pracujących. Nie przewiduje zatem środków gwarantujących, że inwestycje publiczne posłużą do tworzenia wysokiej jakości miejsc pracy, a nie tylko do zwiększania zysków przedsiębiorstw.

Podsumowując, nie zapewnia on równowagi między potrzebami przedsiębiorstw a prawami i dobrostanem pracowników, w związku z czym obecna propozycja jest nie do przyjęcia.

Czy sądzi pani, że wdrożenie Europejskiego filaru praw socjalnych może być obecnie zagrożone?

W teorii Komisja ponownie zobowiązała się na rzecz Europejskiego filaru praw socjalnych w niedawno opublikowanym programie prac na 2025 r. Jednak w praktyce po raz pierwszy od 2019 r. w tym programie prac nie przewidziano żadnej socjalnej inicjatywy ustawodawczej.

Natomiast Komisja zaproponowała na przyszły rok osiem aktów upraszczających. Nikt nie chce nadmiernych obciążeń administracyjnych i związki zawodowe proponują rozwiązania w tym zakresie, na przykład przepisy dotyczące zamówień publicznych.

Oczywiste jest jednak, że uproszczenie nie rozwiąże problemów trawiących Europę.

Największym niebezpieczeństwem dla wdrożenia filaru praw socjalnych jest zapowiadana fala masowych zwolnień w całej Europie. Zagrozi ona wynagrodzeniom, bezpieczeństwu zatrudnienia, emeryturom, ochronie socjalnej i wielu innym zasadom filaru.

Konieczne jest zapewnienie inwestycji w celu ochrony i tworzenia wysokiej jakości miejsc pracy, w tym instrumentu SURE 2.0 i silnego unijnego mechanizmu inwestycyjnego. Trzeba też wprowadzić niezbędne inicjatywy ustawodawcze gwarantujące wysokiej jakości miejsca pracy.

Co byłoby właściwym sposobem zwiększenia znaczenia UE w obecnym globalnym kontekście gospodarczym, jeżeli ograniczenie obciążeń regulacyjnych nie jest dobrym rozwiązaniem?

Warunki, które doprowadziły do zwolnień, powstały na skutek braku inwestycji. Dotyczy to inwestycji zarówno prywatnych, jak i publicznych.

Przedsiębiorstwa przekierowują inwestycje z wynagrodzenia pracowników i bardzo potrzebnych badań i rozwoju na bezcelowe wypłaty dywidend i skupy akcji własnych, co utrudnia w Europie postępy ekologiczne i technologiczne.

W ostatnich kilku latach Stany Zjednoczone i Chiny zainicjowały duże fale inwestycji publicznych. Tymczasem UE przyjmowała nowe przepisy zmuszające państwa członkowskie do cięć oszczędnościowych.

UE musi pilnie obrać inny kurs. Warunkiem wstępnym urzeczywistnienia Europejskiego filaru praw socjalnych są masowe inwestycje publiczne, które muszą iść w parze z wymogami społecznymi w celu zapewnienia wysokiej jakości miejsc pracy.

Esther Lynch jest sekretarz generalną Europejskiej Konfederacji Związków Zawodowych (ETUC). Posiada bogate doświadczenie w działalności związkowej na szczeblu irlandzkim, europejskim i międzynarodowym. Piastowała też stanowisko zastępczyni sekretarza generalnego i sekretarz konfederalnej ETUC. Kierowała działaniami na rzecz wzmocnienia praw pracowników i związków zawodowych i wywarła wpływ na kluczowe dyrektywy: w sprawie adekwatnych wynagrodzeń minimalnych, w sprawie przejrzystych i przewidywalnych warunków pracy, a także o ochronie sygnalistów. Stała również na czele kampanii na rzecz Europejskiego filaru praw socjalnych i godziwego wynagrodzenia. Dzięki jej pracy przyjęto piętnaście prawnie wiążących dopuszczalnych wartości narażenia na czynniki rakotwórcze oraz porozumienia partnerów społecznych w sprawie cyfryzacji i substancji działających szkodliwie na rozrodczość. Jest zagorzałą feministką i opowiada się za dowartościowaniem pracy, którą wykonują głównie kobiety.

ETUC reprezentuje 45 mln członków z 94 organizacji związkowych z 42 krajów europejskich oraz dziesięć europejskich federacji związków zawodowych.

Sprawozdania Maria Draghiego i Enrica Letty z 2024 r. odbiły się głośnym echem w Unii Europejskiej i państwach członkowskich, stając się planami działania wskazującymi kierunek, w jakim Europa powinna podążać, aby zapewnić pomyślną przyszłość. W opinii „Ocena sprawozdań Letty i Draghiego na temat funkcjonowania i konkurencyjności jednolitego rynku UE” EKES przedstawia stanowisko społeczeństwa obywatelskiego na temat tych sprawozdań i zalecenia dotyczące podjęcia pilnych działań. Zapytaliśmy trzech sprawozdawców opinii – Mattea Carla Borsaniego, Giuseppe Gueriniego i Stefana Palmieriego – o to, które propozycje zawarte w sprawozdaniach uważają za szczególnie ważne dla przyszłego dobrobytu Unii Europejskiej.

Sprawozdania Maria Draghiego i Enrica Letty z 2024 r. odbiły się głośnym echem w Unii Europejskiej i państwach członkowskich, stając się planami działania wskazującymi kierunek, w jakim Europa powinna pójść, aby zapewnić zrównoważoną przyszłość. W opinii „Ocena sprawozdań Letty i Draghiego na temat funkcjonowania i konkurencyjności jednolitego rynku UE” EKES przedstawia stanowisko społeczeństwa obywatelskiego na temat sprawozdań i zalecenia dotyczące podjęcia pilnych działań. Zapytaliśmy trzech sprawozdawców opinii – Mattea Carla Borsaniego, Giuseppe Gueriniego i Stefana Palmieriego – o to, które propozycje zawarte w sprawozdaniach uważają za szczególnie ważne dla zapewnienia przyszłego dobrobytu UE.

Wydaje się, że wszędzie mówi się teraz o konkurencyjności, a deregulacja jest postrzegana jako magiczna recepta na umieszczenie Europy na mapie światowych graczy gospodarczych. Istnieje jednak wiele sposobów pomiaru konkurencyjności i brakuje uniwersalnej odpowiedzi na pytanie, ile przepisów to zbyt wiele. Jeżeli nie prowadzi się dyskusji na temat konkurencyjności i deregulacji z należytą starannością, mogą one prowadzić do zbyt uproszczonych, czarno-białych argumentów zagrażających prawidłowemu kształtowaniu polityki gospodarczej, pisze nasz niespodziewany gość Karel Lannoo, dyrektor generalny Centrum Studiów nad Polityką Europejską (CEPS).

Wydaje się, że wszędzie mówi się teraz o konkurencyjności, a deregulacja jest postrzegana jako magiczna recepta na umieszczenie Europy na mapie światowych graczy gospodarczych. Istnieje jednak wiele sposobów pomiaru konkurencyjności i brakuje uniwersalnej odpowiedzi na pytanie, ile przepisów to zbyt wiele. Jeżeli nie prowadzi się dyskusji na temat konkurencyjności i deregulacji z należytą starannością, mogą one prowadzić do zbyt uproszczonych, czarno-białych argumentów, które mogą zagrażać prawidłowemu kształtowaniu polityki gospodarczej, pisze nasz niespodziewany gość Karel Lannoo, dyrektor generalny Centrum Studiów nad Polityką Europejską (CEPS).

Karel Lannoo jest dyrektorem generalnym CEPS, jednego z czołowych europejskich niezależnych ośrodków analitycznych. Specjalizuje się w zagadnieniach dotyczących regulacji systemu finansowego, europejskiego zarządzania gospodarczego i jednolitego rynku, a jego najnowsze publikacje to m.in. „Zrozumienie Europy” (w języku niderlandzkim), sprawozdanie grupy zadaniowej ds. polityki sektora finansowego dla II Komisji Ursuli von der Leyen oraz wkład w prace i pisma naukowe. Karel Lannoo jest częstym prelegentem na wysłuchaniach instytucji unijnych, krajowych i międzynarodowych, a także na konferencjach międzynarodowych i w programach wykonawczych. Kieruje badaniami dla rządów krajowych, organizacji wielostronnych i podmiotów sektora prywatnego. Jego publikacje regularnie pojawiają się w mediach. Ponadto pełni funkcje w zarządach spółek i fundacji oraz jako członek komitetów doradczych, w tym Komisji ds. Rynków Kapitałowych niderlandzkiego AFM, organu nadzoru rynków kapitałowych.

Stefano Palmieri,
Grupa Pracowników EKES-u

Raporty Letty i Draghiego w znacznym stopniu pokrywają się ze sobą, choć przeprowadzone w nich analizy i zaproponowane strategie znacznie się różnią.

Stefano Palmieri,
Grupa Pracowników EKES-u

Raporty Letty i Draghiego w znacznym stopniu pokrywają się ze sobą, choć przeprowadzone w nich analizy i zaproponowane strategie znacznie się różnią.

Jest tak na przykład w przypadku polityki spójności. W raporcie Letty stwierdzono, że odgrywa ona kapitalną rolę, ponieważ zapewnia wszystkim obywatelom i regionom w Unii korzyści z jednolitego rynku. Podkreślono w nim również związek między polityką spójności a usługami świadczonymi w interesie ogólnym, które są niezbędne do tego, by Europejki i Europejczycy mogli żyć oraz pracować w wybranym miejscu. Wydaje się natomiast, że w raporcie Draghiego polityka spójności oraz społeczny i terytorialny wymiar konkurencyjności zostały zepchnięte na dalszy plan. Omówiono w nim konkurencyjność europejską z pominięciem różnic terytorialnych, sugerując, że samo podniesienie ogólnej konkurencyjności UE rozwiązałoby problemy regionalne. Nie uwzględniono faktu, że w wielu regionach niska konkurencyjność i niedogodności terytorialne są dwoma stronami tego samego medalu.

W obu raportach przyznano, że w UE nie jest już możliwy dotychczasowy scenariusz postępowania. Złożoność dzisiejszych naglących kryzysów wymaga zasadniczego zwrotu w kreowaniu polityki europejskiej, być może nawet w drodze zmian traktatowych. Czy możemy naprawdę mówić o rozszerzeniu bez uwzględnienia potrzeby głębszej integracji politycznej? Ten zwrot musi wiązać się również ze zmianą skali. Obecne wieloletnie ramy finansowe (WRF) są niewystarczające, gdyż opierają się na nieco ponad 1% DNB UE oraz na przestarzałej logice sprawiedliwego zwrotu, która jest dla nich ograniczeniem. Potrzebne jest nowe podejście na wzór Next Generation EU. Nadzwyczajnym wyzwaniom należy stawić czoła za pomocą śmiałych rozwiązań, w tym emisji wspólnych bezpiecznych aktywów, jak to miało miejsce podczas pandemii.

Przyszłe WRF na lata 2028–2034 będą sprawdzianem dla prawdziwych intencji UE, ponieważ wyznaczają priorytety na najbliższych 7 lat. Dlatego też uzasadnione jest oczekiwanie otwartej debaty nad wyzwaniami stojącymi przed UE w obliczu wielu obecnych kryzysów, a także nad głównymi celami i wspólnymi dobrami europejskimi, które UE ma zapewnić obywatelom.

Rozważając reformę regulacyjną zgodnie z zaleceniami zawartymi w obu raportach, należy pamiętać, że UE jest najbardziej zaawansowaną na świecie społeczną gospodarką rynkową. Jej wysokie standardy gospodarcze, społeczne i środowiskowe są kluczem do powodzenia tego modelu, a nie przeszkodą w jego realizacji. Zasadniczym błędem jest zatem porównywanie przepisów UE z przepisami amerykańskimi lub chińskimi Podejmując jakiekolwiek wysiłki na rzecz uproszczenia przepisów UE, należy nadal chronić warunki pracy, bezpieczeństwo pracowników, prawa konsumentów, spójność społeczną i gospodarczą oraz zrównoważony wzrost gospodarczy.

Europa zdała sobie sprawę z opóźnieniem, że duży rynek nie jest już wystarczający. Aby poczynić krok naprzód, musi dążyć do większej jedności, w tym do głębszej integracji politycznej i prawdziwie jednolitej polityki w dziedzinie gospodarki, przemysłu, handlu, spraw zagranicznych i obrony. Nadchodzące miesiące będą miały decydujące znaczenie dla przyszłości Europy.

Karel Lannoo

W modzie jest dziś nazywanie Europy niekonkurencyjną i domaganie się masowej kampanii deregulacyjnej na szczeblu UE. Jednak to, na ile sytuacja gospodarcza jest problematyczna, zależy od definicji konkurencyjności, zastosowanego mianownika i poziomu odniesienia, a także od okoliczności.

Karel Lannoo

W modzie jest dziś nazywanie Europy niekonkurencyjną i domaganie się masowej kampanii deregulacyjnej na szczeblu UE. Jednak to, na ile sytuacja gospodarcza jest problematyczna, zależy od definicji konkurencyjności, zastosowanego mianownika i poziomu odniesienia, a także od okoliczności.

Ponadto konkurencyjność jest utożsamiana z deregulacją, co jest błędem, tak jakby rozwiązaniem była szeroko zakrojona kampania upraszczająca. W związku z tym ważne jest, aby posługiwać się prawidłowymi parametrami, by mieć kontrolę nad narracją, która w przeciwnym razie może wymknąć się spod kontroli i zostać przejęta przez obóz eurosceptyczny.

Konkurencyjność jako cel polityczny powróciła, choć naprawdę zawsze była obecna – należy o tym pamiętać. Dzięki strategii lizbońskiej, formalnie przyjętej przez Radę Europejską w Lizbonie w marcu 2000 r., UE miała stać się „najbardziej konkurencyjną i dynamiczną na świecie gospodarką opartą na wiedzy i zdolną do łączenia zrównoważonego wzrostu z większą liczbą lepszych miejsc pracy i większą spójnością społeczną”. Już w latach Jacques’a Delorsa konkurencyjność była przedmiotem troski Komisji Europejskiej – starczy przeczytać opublikowany w 1994 r. słynny artykuł Paula Krugmana, który nazwał ją „niebezpieczną obsesją”. Jacques Delors był wówczas zaniepokojony wzrostem bezrobocia w Europie w kontekście konkurencji ze strony USA i Japonii i zaproponował jako rozwiązanie program inwestycji w infrastrukturę i zaawansowane technologie. Tak więc słyszeliśmy już o tym wcześniej.

Uproszczenie prawodawstwa również od dłuższego czasu znajduje się w planie działania. Proces upraszczania prawodawstwa dotyczącego rynku wewnętrznego (SLIM) rozpoczął się już w 1996 r., kiedy to UE liczyła 15 państw członkowskich. Komisarz Charles McCreevy (2004–2009) opowiadał się za „pauzami” regulacyjnymi w latach 2005–2006, do czasu wybuchu kryzysu finansowego. Wiceprzewodniczącemu Fransowi Timmermansowi powierzono zadanie opracowania programu lepszego stanowienia prawa w ramach Komisji pod przewodnictwem Jeana-Claude’a Junckera. Chociaż wszystkie te plany były słuszne, lepiej byłoby zająć się podstawowymi przyczynami złożoności regulacji – procesem decyzyjnym i niewłaściwym egzekwowaniem – a nie tylko leczyć objawy. Jednak w przypadku 27 państw członkowskich łatwiej jest to powiedzieć niż zrobić.

Konkurencyjność, przynajmniej tak jak jest rozumiana w sprawozdaniu Draghiego, dotyczy w większym stopniu wydajności i wzrostu PKB, co może przynieść bardzo różne wyniki w zależności od przyjętego mianownika. Istnieją jednak również inne sposoby pomiaru konkurencyjności. Można by przyjrzeć się wewnętrznej i zewnętrznej konkurencyjności. Wewnętrznie UE wydaje się słaba, a wydajność spada w porównaniu z USA. W wymiarze zewnętrznym UE ma jednak nadwyżkę: i handlową, i na rachunku obrotów bieżących, podczas gdy Stany Zjednoczone borykają się z ogromnym deficytem, zarówno handlowym, jak i w obrotach bieżących. Jednak nie wydaje się to stanowić problemu (dla wszystkich z wyjątkiem prezydenta Trumpa).

Sytuacja budżetowa UE jest również znacznie lepsza niż USA, a nawet Japonii, brakuje natomiast precyzyjnych danych umożliwiających dokładne porównanie z Chinami. W 2024 r. deficyt budżetowy UE wyniósł około 3,5% PKB, natomiast w USA był niemal dwukrotnie wyższy (6,4%). Stany Zjednoczone mogą go finansować na rynkach międzynarodowych ze względu na pozycję dolara na świecie, chociaż średniookresowe stopy procentowe w UE i USA są rozbieżne, co jest wyrazem obaw rynku dotyczących gospodarki USA. Obecnie sześciomiesięczna stopa kredytów rynkowych dla USD wynosi 4,8%, podczas gdy w strefie euro to 2,5 % (Euribor).

Ponadto ceny energii w UE są znacznie wyższe niż w USA od połowy 2021 r., kiedy Putin zaczął nimi manipulować, co stanowi problem z punktu widzenia konkurencyjności dla przemysłu wytwórczego, w szczególności dla Niemiec. Obecnie koszt energii w UE jest o co najmniej 50% wyższy niż w USA.

Polityka energetyczna jest kolejnym dobrym przykładem debaty regulacyjnej: czy problemem jest zbyt wiele regulacji? Wręcz przeciwnie, UE posiada jednolity rynek energii w zakresie dystrybucji, ale nie produkcji – ten pozostaje pod kontrolą państw członkowskich. Stwarza to problemy w krajach o nadmiernej produkcji, ponieważ powoduje wzrost cen ze względu na niedobory energii w innych krajach, jak ma to miejsce w przypadku Szwecji i Niemiec.

Ponadto w przypadku sektora cyfrowego można by zapytać, czy lepszy jest brak regulacji. Czy chcemy wolności słowa w stylu USA, bez moderacji treści? Czy chcemy oligopolistycznego rynku, tak jak ma to miejsce obecnie?

Ta krótka refleksja ma uzmysłowić, że do wszelkich debat na temat konkurencyjności i deregulacji należy podchodzić z największą ostrożnością, aby nie przerodziły się w czarno-białą alternatywę, co mogłoby negatywnie wpłynąć na prawidłowe kształtowanie polityki gospodarczej.

Giuseppe Guerini
Grupa Organizacji Społeczeństwa Obywatelskiego w EKES-ie

W zeszłym roku Komisja Europejska i Rada Europejska zleciły Mario Draghiemu i Enrico Letcie sporządzenie sprawozdań na temat, odpowiednio, konkurencyjności UE i poprawy jednolitego rynku. W sprawozdaniach tych zarysowano ambitny program polityczny dla Unii Europejskiej, pomyślany zarówno jako plan działania, jak i punkt odniesienia do oceny zaangażowania i zdolności instytucji i decydentów politycznych w zakresie kształtowania przyszłości UE.

Giuseppe Guerini
Grupa Organizacji Społeczeństwa Obywatelskiego w EKES-ie

W zeszłym roku Komisja Europejska i Rada Europejska zleciły Mario Draghiemu i Enrico Letcie sporządzenie sprawozdań na temat, odpowiednio, konkurencyjności UE i poprawy jednolitego rynku. W sprawozdaniach tych zarysowano ambitny program polityczny dla Unii Europejskiej, pomyślany zarówno jako plan działania, jak i punkt odniesienia do oceny zaangażowania i zdolności instytucji i decydentów politycznych w zakresie kształtowania przyszłości UE.

Dokumenty te można wykorzystać do oceny, jak skutecznie instytucje i przywódcy reagują na obecne złożone wyzwania.

Opinia EKES-u na temat sprawozdań jest cennym narzędziem oceny wczesnych etapów tego nowego cyklu politycznego. Pierwszym z nich jest Kompas konkurencyjności, ogłoszony przez Komisję Europejską 29 stycznia. Obejmuje on kilka priorytetowych propozycji, które zostały również omówione w naszej opinii, takich jak niwelowanie luki w konkurencyjności, ukończenie tworzenia jednolitego rynku, uproszczenie przepisów bez deregulacji oraz uznanie, że konkurencyjność zależy od ludzi i umiejętności.

Jednak obok luki w konkurencyjności problemem jest również brak konkretnych działań. Do tej pory Komisja przedstawiła dokumenty strategiczne, komunikaty i zobowiązania, ale na konkretne środki przyjdzie czekać jeszcze wiele miesięcy. Jak zauważono w naszej opinii, opóźnienie to wskazuje na potrzebę zainicjowania przez instytucje UE i państwa członkowskie debaty na temat podstawowych zasad UE i adekwatności obecnych traktatów wobec dzisiejszych wyzwań, które wymagają szybkich działań.

Szybkie działanie nie oznacza gorszej jakości. Komisja Europejska pokazała to w 2020 r., kiedy w krótkim czasie wdrożyła inicjatywę Next Generation EU. Obecnie powinna wykazać się taką samą sprawnością.

Osiągnięcie tych celów wymaga wszechstronnego podejścia. Szybkie ukończenie tworzenia jednolitego rynku ma zasadnicze znaczenie, ale musi iść w parze z silnym zaangażowaniem na rzecz zrównoważenia środowiskowego, dobrobytu gospodarczego oraz spójności społecznej i terytorialnej, ponieważ są to podstawowe czynniki napędzające konkurencyjność.

Wizja ta wymaga również spójnej polityki przemysłowej, wykraczającej poza fragmentaryczne podejście krajowe, wspieranej przez strategiczne zachęty podatkowe i celne. Jednocześnie zmniejszenie obciążeń biurokratycznych i kosztów przestrzegania przepisów dzięki inteligentniejszym regulacjom i usprawnionym procesom administracyjnym jest ważne, by tworzyć bardziej dynamiczne otoczenie biznesowe.

W sektorze energetycznym zasadnicze znaczenie ma zmniejszenie różnic cenowych między państwami członkowskimi a innymi gospodarkami światowymi. Będzie to wymagało zwiększonych inwestycji w energię ze źródeł odnawialnych, co zapewni bardziej konkurencyjny i zrównoważony rynek energii.

Aby wesprzeć te ambicje, UE musi również opracować wspólną politykę dotyczącą europejskich dóbr publicznych, jasno określając swoje priorytety strategiczne i wzmacniając swoją rolę na arenie międzynarodowej.

EKES będzie nadal monitorował wdrażanie tych strategii politycznych, dbając o to, by głos europejskiego społeczeństwa obywatelskiego był słyszany i uwzględniany.