Ochrona stad ryb względem państw pozwalających na niezrównoważone połowy

Document Type
AC

Roczne sprawozdania UE na temat praworządności

Document Type
AC

Opracowanie europejskiej strategii wobec Arktyki

Document Type
AC

Infrastruktura do ładowania pojazdów elektrycznych

Document Type
AC

Infrastruktura do ładowania pojazdów elektrycznych

Document Type
PAC
Photo from 'The Jungle' project: Trench foot, a fungal infection that affects the feet, is one of the most common health problems among refugees attempting to cross the Białowieża Forest (October 2022). Copyright: Hanna Jarzabek

Hanna Jarząbek, hiszpańsko-polska dokumentalistka i kandydatka do nagrody Investigative Journalism for Europe (IJ4EU) Impact Award 2024, przedstawia ponury obraz sytuacji na granicy polsko-białoruskiej, gdzie tysiące uchodźców usiłują przedostać się przez Puszczę Białowieską nazywaną dżunglą.

Hanna Jarząbek, hiszpańsko-polska dokumentalistka i kandydatka do nagrody Investigative Journalism for Europe (IJ4EU) Impact Award 2024, przedstawia ponury obraz sytuacji na granicy polsko-białoruskiej, gdzie tysiące uchodźców usiłują przedostać się przez Puszczę Białowieską nazywaną dżunglą.

Hanna Jarząbek

Tysiące uchodźców, głównie z krajów Bliskiego Wschodu i Afryki, usiłują od listopada 2021 r. przedrzeć się przez Puszczę Białowieską – ostatni las pierwotny w Europie położony wzdłuż granicy między Polską a Białorusią. Puszcza, którą niektórzy uchodźcy nazywają dżunglą, jest niebezpiecznym i trudnym do pokonania terenem, zwłaszcza dla osób nieznających surowego klimatu północno-wschodniej Europy. Wielu uchodźców pozostaje przez dłuższy czas więźniami lasu, gdzie są narażeni na ekstremalne warunki, brak jedzenia i wody, a zimą na wysokie ryzyko hipotermii i śmierci. Jeśli zostaną złapani przez Straż Graniczną, uchodźcy są zazwyczaj zmuszani do powrotu przez granicę, co często oznacza pozostawienie ich nocą w lesie po stronie białoruskiej, bez świadków i z telefonem, który został zniszczony, by uniemożliwić kontakt ze światem. Te przymusowe powroty, znane jako „pushbacki”, zdarzają się nawet w ekstremalnych warunkach, także w przypadku kobiet ciężarnych lub osób bliskich hipotermii, które są wydalane na terytorium Białorusi. Niektórzy uchodźcy twierdzą, że zostali zawróceni wielokrotnie, nawet 17 razy.

Poprzedni rząd wybudował wzmocniony u podstawy mur graniczny zwieńczony zwojami drutu kolczastego. Podobnie jak bariery w innych miejscach zapora nie powstrzymuje ludzi przed próbami przedostania się do Europy i naraża ich na inne poważne obrażenia. Straż Graniczna zainstalowała również w lesie kamery w celu wykrywania przemieszczających się uchodźców oraz pracowników organizacji humanitarnych. Ponieważ nie przygotowano dla nich obozów, uchodźcy ukrywają się w lesie, aby uniknąć zawrócenia na Białoruś, a coraz większa obecność wojsk utrudnia dostęp do pomocy humanitarnej.

Udzielanie pomocy humanitarnej na tej granicy od samego początku wiąże się z ogromnymi trudnościami. Gdy skrajnie prawicowy rząd stracił władzę w październiku 2023 r., zrodziła się nadzieja na zmianę polityki migracyjnej, lecz nadal trwa przemoc i odrzucenie, a dostęp do opieki medycznej jest ograniczony. Wzdłuż 400-kilometrowej granicy pomocy medycznej udziela jedynie trzech pracowników zatrudnionych w niepełnym wymiarze godzin z organizacji Lekarze bez Granic. Organizacja nie ma tu stałej bazy, inaczej niż w innych regionach przygranicznych borykających się z podobnym przepływem migracyjnym. Jej przedstawiciele pracują w trudnych warunkach, często po zmroku, bez odpowiedniego sprzętu pozwalającego na dokładną diagnozę. Dostosowują leczenie do warunków panujących w lesie, na przykład stosują infuzję dożylną w nocy lub niosą pilną pomoc lekarską w poważnych przypadkach takich jak poronienie.

Po budowie muru do częstych problemów zdrowotnych dochodzą również różne złamania, gdyż ludzie usiłujący pokonać zaporę czasami spadają nawet z pięciometrowej wysokości. Niektóre złamania wymagają skomplikowanych operacji i miesięcy rehabilitacji. W takich przypadkach, podobnie jak w przypadku hipotermii, jedynym rozwiązaniem jest wezwanie karetki pogotowia ratunkowego, choć wiadomo, że dana osoba zostanie zatrzymana i będzie nadzorowana przez Straż Graniczną podczas pobytu w szpitalu. Po wypisaniu danej osoby ze szpitala Straż Graniczna decyduje na podstawie własnych kryteriów, czy wysłać ją do zamkniętego czy też otwartego ośrodka dla cudzoziemców. Według kilkorga rozmówców zdarzały się już sytuacje, gdy po pobycie w szpitalu uchodźcy byli przewożeni przez Straż Graniczną z powrotem do lasu i zawracani na stronę białoruską i cała historia się znowu powtarzała.

W ostatnich miesiącach liczba żołnierzy stacjonujących na granicy polsko-białoruskiej również stale rośnie, co odzwierciedla eskalację napięć w regionie. W czerwcu 2024 r. migrant zaatakował na granicy polskiego żołnierza, który zmarł w wyniku odniesionych obrażeń. W reakcji na to nasiliła się kampania antyimigracyjna nowego rządu, który wprowadził ustawę zezwalającą żołnierzom na używanie broni za każdym razem, gdy uznają to za konieczne, i zwalniającą ich w takich przypadkach z odpowiedzialności. Ta decyzja budzi poważne obawy, zwłaszcza w świetle wcześniejszych alarmujących incydentów związanych z użyciem siły. Na przykład w październiku 2023 r. syryjski uchodźca został w ciągu dnia postrzelony w plecy i odniósł poważne obrażenia. Podobnie w listopadzie 2023 r. wolontariusze niosący pomoc humanitarną poinformowali, że Straż Graniczna oddała strzały w ich kierunku bez uprzedniego ostrzeżenia, gdy starali się udzielić pomocy. Nowa ustawa nie tylko grozi normalizacją takich niebezpiecznych praktyk, lecz tworzy również atmosferę bezkarności i stanowi zagrożenie zarówno dla uchodźców, jak i dla osób niosących pomoc humanitarną. Ta polityka podważa podstawowe prawa człowieka i może prowadzić do eskalacji przemocy w niestabilnym regionie przygranicznym, gdyż zapewnia żołnierzom nieograniczone uprawnienia.

Donald Tusk stara się tworzyć wizerunek większej otwartości i świadomości praw człowieka, lecz jego rząd kontynuuje narrację poprzedniej ekipy rządzącej, która przedstawiała migrantów na tej granicy jako zagrożenie dla polskiego społeczeństwa, odczłowieczała ich i nazywała terrorystami lub przestępcami. Poprzedni rząd próbował również zaklasyfikować osoby niosące pomoc humanitarną jako pomocników w handlu ludźmi, co jest przestępstwem zagrożonym karą pozbawienia wolności do 8 lat. Wydaje się, że polityka ta nie zmieni się pod rządami Donalda Tuska. 28 stycznia 2025 r. pięcioro wolontariuszy, którzy pomogli rodzinie z Iraku i obywatelowi Egiptu w 2022 r., stanie przed sądem i może ponieść tak surową karę.

Nowo ogłoszona polityka migracyjna (z października 2024 r.) nie nastraja zbyt optymistycznie. Obowiązuje wciąż wprowadzona w lipcu ubiegłego roku strefa buforowa. Znacznie utrudnia ona dostęp organizacjom humanitarnym, w tym Lekarzom bez Granic, i tym samym pomoc dla uchodźców. Dla dziennikarzy jest także przeszkodą w dokumentowaniu naruszeń praw człowieka przez polskie władze.

Najbardziej kontrowersyjnym aspektem tej polityki jest jednak plan zawieszenia prawa do azylu na granicy polsko-białoruskiej, co jest rażąco sprzeczne z podstawowymi prawami człowieka uznawanymi w całej Europie. Ponadto ta polityka będzie miała dalekosiężne konsekwencje dla lokalnych mieszkańców regionu przygranicznego, lecz nie skonsultowano się przy jej opracowaniu ani z nimi, ani z organizacjami humanitarnymi. Te organizacje, które niestrudzenie przychodzą na ratunek uchodźcom, posiadają również cenną wiedzę o sytuacji, o potrzebach osób usiłujących przedostać się przez las oraz o wyzwaniach, które przed nimi stoją. Pomijanie ich wiedzy nie tylko podważa wysiłki humanitarne, lecz grozi również pogorszeniem się i tak już tragicznej sytuacji.

Niniejsza relacja śledcza została zrealizowana dzięki grantowi z funduszu Investigative Journalism for Europe (IJ4EU).

Hanna Jarząbek jest hiszpańsko-polską dokumentalistką, mieszka w Madrycie, ukończyła studia na wydziale nauk politycznych i pracowała jako analityczka ds. polityki dla agencji ONZ. Jej prace, w których wykazuje się wrażliwością i szacunkiem, skupiają się na takich zagadnieniach jak dyskryminacja, tożsamość płciowa, różnorodność seksualna oraz przepływy migracyjne wzdłuż wschodnich granic UE. Jej zdjęcia były publikowane w czołowych mediach, takich jak „El País” i „Newsweek Japan”, pokazywane na międzynarodowych wystawach i wielokrotnie nagradzane, w tym nominacją do IJ4EU Impact Award 2024 oraz Leica Oskar Barnack Award 2023.

Zdjęcie z projektu „Dżungla”

Stopa okopowa – grzybica stóp – jest jednym z najczęstszych problemów zdrowotnych wśród uchodźców usiłujących przedostać się przez Puszczę Białowieską (październik 2022 r.). 

Giuseppe Guerini

Jak sugeruje tytuł sprawozdania Enrica Letty, Unia Europejska oraz jej system gospodarczy i biznesowy są czymś więcej niż rynkiem. Wynika to stąd, że Unia Europejska od samego początku zdecydowała się być społeczną gospodarką rynkową, gdzie dobrobyt gospodarczy wiąże się nie tylko z akumulacją bogactwa, lecz także z dbałością o to, aby bogactwo, którym się obraca i które się gromadzi na rynku, przynosiło korzyści wszystkim. 

Giuseppe Guerini

Jak sugeruje tytuł sprawozdania Enrica Letty, Unia Europejska oraz jej system gospodarczy i biznesowy są czymś więcej niż rynkiem. Wynika to stąd, że Unia Europejska od samego początku zdecydowała się być społeczną gospodarką rynkową, gdzie dobrobyt gospodarczy wiąże się nie tylko z akumulacją bogactwa, lecz także z dbałością o to, aby bogactwo, którym się obraca i które się gromadzi na rynku, przynosiło korzyści wszystkim.

W ten sposób przedsiębiorstwa gospodarki społecznej tworzą ekosystem gwarantujący solidarność poprzez działalność gospodarczą. To użyteczny model dla organizacji prywatnych, które mimo wszystko działają w interesie ogólnym.

Na ten rys wskazano w sprawozdaniu Letty i został on już uwzględniony w planie działania oraz w zaleceniu w sprawie gospodarki społecznej. W sprawozdaniu wzywa się instytucje europejskie, aby dostrzegły swoiste cechy przedsiębiorstw gospodarki społecznej i odpowiednio dostosowały przepisy regulujące rynek wewnętrzny i konkurencję oraz udoskonaliły ramy prawne w zakresie pomocy państwa. Dzięki temu owe przedsiębiorstwa będą miały bardziej bezpośredni dostęp do pożyczek i finansowania.

Poprzez swoje znaczne wysiłki Komitet przyczynił się do tego, że instytucje europejskie i międzynarodowe uznają cel i rolę przedsiębiorstw gospodarki społecznej. Uczestniczył on w wielu inicjatywach i przyjął liczne opinie w duchu prac, które doprowadziły do przyjęcia planu działania na rzecz gospodarki społecznej w 2021 r. i zalecenia dla państw członkowskich w 2023 r. Wydaliśmy też opinie na temat polityki konkurencji i pomocy państwa związanej z usługami świadczonymi w ogólnym interesie gospodarczym. Podkreśliliśmy w nich, że trzeba podnieść progi przyznawania pomocy państwa de minimis, i przeforsowaliśmy zmiany w rozporządzeniu, które zostały zatwierdzone pod koniec 2023 r. Zawarte w sprawozdaniu Letty postulaty, aby dostosować ogólne rozporządzenie w sprawie wyłączeń grupowych i ulepszyć finansowanie, pokrywają się z apelami EKES-u z różnych opinii wydanych w 2022 i 2023 r. Zachęcamy zatem, by dalej starać się promować naszą opinię na ten temat, tak aby jeszcze bardziej wzrosło uznanie gospodarki społecznej. Chcemy uświadomić większej liczbie osób, jakie są zalety skutecznej regulacji konkurencji i pomocy państwa, z punktu widzenia zarówno przedsiębiorstw gospodarki społecznej, jak i całego systemu usług świadczonych w interesie ogólnym.

Copyright: Camille Le Coz

Nowy unijny pakt o migracji i azylu, uznany za kamień milowy po jego historycznym przyjęciu w maju 2024 r., nie dowiódł jeszcze swojej wartości. Wyzwania, którym należy stawić czoła w 2025 r., są niełatwe – w tym wyjątkowo niepewnym kontekście geopolitycznym nieodłączna złożoność paktu i napięty termin jego realizacji będą wymagać ostrożności i nasilonych starań o zachowanie równowagi – tak brzmi analiza Camille Le Coz z Instytutu Polityki Migracyjnej (MPI Europe).

Nowy unijny pakt o migracji i azylu, uznany za kamień milowy po jego historycznym przyjęciu w maju 2024 r., nie dowiódł jeszcze swojej wartości. Wyzwania, którym należy stawić czoła w 2025 r., są niełatwe – w tym wyjątkowo niepewnym kontekście geopolitycznym nieodłączna złożoność paktu i napięty termin jego realizacji będą wymagać ostrożności i nasilonych starań o zachowanie równowagi – tak brzmi analiza Camille Le Coz z Instytutu Polityki Migracyjnej (MPI Europe).

Początek 2025 r. niesie ze sobą wymagające pilnej odpowiedzi pytania o przyszłość polityki migracyjnej w Unii Europejskiej. Choć nowa Komisja Europejska wyznaczyła jasny kierunek w swoim planie wdrażania nowego paktu o migracji i azylu, to jednak zmieniające się okoliczności grożą przekierowaniem nacisku politycznego i zasobów na inne kwestie. Zbliżające się wybory w Niemczech zwiększyły niepewność związaną również ze skutkami upadku reżimu al-Assada i nieprzewidywalnym przebiegiem wojny w Ukrainie. Nadal trwają co prawda dyskusje na temat modeli eksternalizacji, lecz wysiłki te często podejmuje się w ramach osobnych manewrów politycznych, a nie jako element spójnej strategii europejskiej. Tymczasem migracja jest nadal wykorzystywana jako broń na polskiej granicy z Białorusią, co w coraz większym stopniu prowadzi do odstępstw od unijnego prawa. Ten rok będzie kluczowy do tego, by przekonać się czy Unia Europejska jest w stanie przyjąć podejście sprzyjające zaufaniu i prowadzące do bardzo potrzebnych wspólnych działań, czy też stanie w obliczu dalszego rozdrobnienia.

W maju 2024 r., po latach uciążliwych negocjacji, wielu europejskich decydentów uznało przyjęcie paktu za historyczną chwilę i kamień milowy. Osiągnięte tuż przed wyborami europejskimi porozumienie pokazało, że europejski blok jest w stanie się zjednoczyć i rozwiązać niektóre z najtrudniejszych problemów. Głównym celem paktu było zajęcie się napięciami dotyczącymi odpowiedzialności i solidarności, zmiana sposobu postrzegania kryzysu migracyjnego jako nieustającego oraz harmonizacja rozbieżności w procedurach azylowych państw członkowskich. Chociaż nowe ramy w dużej mierze opierają się na istniejącym systemie, to wprowadzają bardziej rygorystyczne środki, takie jak systematyczne kontrole bezpieczeństwa, wzmocnione procedury azylowe i procedury powrotu na granicach oraz wyjątki od wspólnych zasad w czasie kryzysu. W pakcie wspiera się również większą europeizację, w tym obowiązkową solidarność, a także zwiększenie roli instytucji i agencji unijnych oraz europejskiego finansowania i nadzoru.

Pakt zwiększa wiarygodność UE w kwestii zbiorowego zarządzania migracją, co może jednak okazać się krótkotrwałe, jeżeli Europejczycy nie wdrożą nowych przepisów do maja 2026 r. Szczególne wyzwanie stanowi napięty termin, ponieważ pakt wymaga ustanowienia złożonego systemu, mobilizacji zasobów oraz rekrutacji i szkolenia personelu, zwłaszcza w przypadku państw członkowskich na tzw. pierwszej linii. Chociaż państwa członkowskie opracowały krajowe plany działania, wiele z tych prac przeprowadzono za zamkniętymi drzwiami i bez komunikatów politycznych. Stwarza to zwiększające się ryzyko, ponieważ sterowanie polityczne ma kluczowe znaczenie dla utrzymania delikatnej równowagi na szczeblu UE.

Ponadto wdrożenie nowego systemu wymaga utworzenia koalicji zainteresowanych stron. Krajowe agencje ds. azylu odgrywają kluczową rolę w przekładaniu skomplikowanych tekstów ustawodawczych na praktyczne ramy, przy czym agencje unijne – zwłaszcza Agencja UE ds. Azylu – już teraz mają kapitalne znaczenie w tym procesie. Równie ważne jest zaangażowanie organizacji pozarządowych m.in. w celu wykorzystania ich wiedzy fachowej i zapewnienia dostępu do doradztwa prawnego i nadzoru nad nowymi procedurami. Aby wesprzeć te wysiłki, potrzebne są podejścia w większym stopniu oparte na współpracy, w tym regularne konsultacje, solidne mechanizmy wymiany informacji oraz zbierające się regularnie operacyjne grupy zadaniowe.

Tymczasem wiele uwagi poświęcono strategiom eksternalizacji, przy czym coraz więcej państw europejskich postrzega je jako odpowiedź na wyzwania migracyjne stojące przed UE. Porozumienie Włochy-Albania wywołało liczne debaty na temat związanych z nim możliwości lepszego zarządzania mieszanymi ruchami migracyjnymi, a czołową postacią w tej dziedzinie w całej Europie stała się Giorgia Meloni. Porozumienie to nie przyniosło jednak jeszcze żadnych rezultatów i pozostaje umową dwustronną wykluczającą wkład pozostałych partnerów europejskich. W międzyczasie inne rządy opracowują odmienne modele alternatywne, takie jak „ośrodki powrotowe”, oraz sposoby włączenia ich do podejścia ogólnounijnego.

To właśnie powrót ma stać się centralnym tematem debaty politycznej w nadchodzących miesiącach. Część paktu jest bowiem uzależniona od poprawy tempa powrotów, zwłaszcza w przypadku osób podlegających procedurom granicznym w państwach członkowskich pierwszej linii. Komisja i państwa członkowskie dążą do wyjścia naprzeciw tej pilnej potrzebie przy jednoczesnym umożliwieniu powstania pilotażowych ośrodków powrotowych. Wnioski dotyczące przeglądu dyrektywy powrotowej zostały zapowiedziane na marzec. Z uwagi na pilny termin zachodzi ryzyko, że Europejczycy nie zastanowią się w pełni nad wnioskami wyciągniętymi w terenie mimo postępów poczynionych w ciągu ostatniego dziesięciolecia w takich obszarach jak działania informacyjne, doradztwo, wsparcie reintegracji i wzajemne uczenie się na szczeblu UE. Ponadto Europa musi zachować ostrożność, aby eksperymentowanie z modelami eksternalizacji nie zaszkodziło jej stosunkom z krajami pochodzenia i nie osłabiło jej bardziej ogólnej pozycji.

Osiąganie tej delikatnej równowagi zachodzi w wyjątkowo niepewnym otoczeniu, co sprawia, że wdrażanie paktu jest sprawdzianem nie tylko dla zarządzania migracją, ale również, w szerszym znaczeniu, dla projektu europejskiego. Zwłaszcza sytuacja na polskiej granicy uwypukla szczególne wyzwania związane z utrzymaniem wiążących zasad pod presją wrogiego sąsiada. Jeżeli chodzi o Syrię i Ukrainę, państwa europejskie muszą być przygotowane na nieprzewidziane wydarzenia. W nadchodzącym roku pierwszoplanowe znaczenie będzie miało wspieranie silnego przywództwa na szczeblu UE w celu wdrożenia nowych przepisów oraz dalsze poszukiwanie innowacji, które byłyby zgodne ze wspólnym podejściem, a nawet je wzmacniały. Wymaga to skoncentrowania wysiłków na budowaniu odpornych partnerstw z krajami priorytetowymi. Nie można również dopuścić do tego, by zasoby posłużyły do gierek politycznych.

Camille Le Coz jest wicedyrektorką w Instytucie Polityki Migracyjnej MPI Europe, znajdującym się w Brukseli ośrodku badawczym dążącym do skuteczniejszego zarządzania imigracją, integracją imigrantów i systemami azylowymi, jak również do pomyślnych wyników dla nowo przybyłych, rodzin ze środowisk migracyjnych i społeczności przyjmujących.

W tym numerze:

  • Zapewnienie wsparcia przedsiębiorstwom gospodarki społecznej zgodnie z zasadami pomocy państwa – Guiseppe Guerini
  • Pokaz białoruskiego filmu „Pod szarym niebem” w siedzibie EKES-u – wywiad z reżyserką Marą Tamkowicz
  • Nowy pakt o migracji i azylu może okazać się sprawdzianem dla projektu europejskiego – Camille le Coz, MPI Europe
  • Bezimienne mogiły na zewnętrznych granicach Europy – Barbara Matejčić
  • Syryjscy uchodźcy:

    – podejście UE w kwestii powrotów Syryjczyków – punkt zwrotny w polityce migracyjnej – Alberto-Horst Neidhardt, Centrum Polityki Europejskiej

    — państwa członkowskie UE nie mogą zmuszać syryjskich uchodźców do powrotu w obliczu utrzymującej się niestabilności – Jean-Nicolas Beuze, Biuro Wysokiego Komisarza Narodów Zjednoczonych ds. Uchodźców

W tym numerze:

  • Zapewnienie wsparcia przedsiębiorstwom gospodarki społecznej zgodnie z zasadami pomocy państwa – Guiseppe Guerini
  • Pokaz białoruskiego filmu „Pod szarym niebem” w siedzibie EKES-u – wywiad z reżyserką Marą Tamkowicz
  • Nowy pakt o migracji i azylu może okazać się sprawdzianem dla projektu europejskiego – Camille le Coz, MPI Europe
  • Beimienne mogiły na zewnętrznych granicach Europy – Barbara Matejčić
  • Syryjscy uchodźcy:

    – podejście UE w kwestii powrotów Syryjczyków – punkt zwrotny w polityce migracyjnej – Alberto-Horst Neidhardt, Centrum Polityki Europejskiej

    — państwa członkowskie UE nie mogą zmuszać syryjskich uchodźców do powrotu w obliczu utrzymującej się niestabilności – Jean-Nicolas Beuze, Biuro Wysokiego Komisarza Narodów Zjednoczonych ds. Uchodźców

Copyright: Almir Hoxhaj

Almir Hoxhaj, albański imigrant mieszkający w Grecji, mówi obecnie po grecku równie dobrze jak w języku ojczystym. Po ponad 30 latach spędzonych w tym kraju czuje się jego cząstką, ale nie było mu łatwo przystosować się do greckiego społeczeństwa, gdzie samo słowo „Albańczyk” ma obraźliwy wydźwięk. Oto jego historia.

Almir Hoxhaj, albański imigrant mieszkający w Grecji, mówi obecnie po grecku równie dobrze jak w języku ojczystym. Po ponad 30 latach spędzonych w Grecji czuje się cząstką tego kraju, ale nie było mu łatwo przystosować się do greckiego społeczeństwa, gdzie samo słowo „Albańczyk” ma obraźliwy wydźwięk. Oto jego historia.

Urodziłem się w małej wiosce w powiecie Wlora, gdzie mieszkałem do 12 roku życia. Moja rodzina przeprowadziła się do Tirany, ale w 1997 r. podjąłem trudną decyzję o poszukiwaniu lepszej przyszłości w Grecji. W tamtym czasie, po otwarciu granic, Albańczycy masowo szukali bezpieczeństwa w Grecji, ponieważ granice lądowe rzekomo ułatwiały przedostanie się do niej. Osiemnaście razy przekraczałem pieszo granicę. Bałem się morza. Pamiętam ostatnie pięć dni mojej wędrówki do Werii, podczas której bardzo chciało mi się pić, mimo że ciągle padało. Moje pragnienie było tak wielkie, że nawet pełna szklanka wody, którą otrzymałem na koniec podróży, nie była w stanie go ugasić. Tak zaczęło się moje życie w Grecji – od pełnej szklanki wody.

Po raz pierwszy zetknąłem się z tym krajem w wieku 15 lat, kiedy potajemnie przekroczyłem granicę z przyjaciółmi. Nawet nie przyszło nam do głowy, że robimy coś nielegalnego. Gdybym mógł polecieć do Grecji, to bym to zrobił. Grecja – jej język, mitologia i historia – szczególnie mnie pociągały. Latem ciężko pracowałem, by wesprzeć moją rodzinę. Gdy ostatecznie osiedliłem się w Grecji, musiałem stawić czoła wielu wyzwaniom, takim jak niepewność prawa, rasizm i problemy z integracją. Bardzo dobrze pamiętam, co przydarzyło mi się na samym początku pobytu. Złamał mi się ząb, a przebywałem w Grecji nielegalnie, bez ubezpieczenia i znajomości języka. Nie miałem innego wyjścia niż usunąć go samemu – co zrobiłem za pomocą używanych w pracy obcęgów, stojąc przed lustrem. Moje usta były pełne krwi.

Dostosowanie się do greckiego społeczeństwa nie było łatwe. Jako migrant pierwszego pokolenia czułem się cudzoziemcem – tak, jakbym stale miał krew w ustach. Byłem tam nielegalnie i bałem się wyjść na spacer albo na kawę. Wszędzie stykałem się z różnymi formami rasizmu. Słyszałem, jak ojciec groził swemu małemu dziecku, że przyjdzie Albańczyk i go zje, jeśli się nie uciszy. Odmawiano mi wejścia do kawiarni, klubów i innych miejsc. Gdy byłem po raz pierwszy w Grecji, na niektórych z nich wisiały tabliczki „Albańczykom wstęp wzbroniony”. Mówili o nas, że jesteśmy brudni, bo byliśmy wyznawcami innej religii. Obecnie stosunki między Grekami i Albańczykami poprawiły się, choć stereotypy są nadal żywe. W Grecji samo słowo „Albańczyk” używane jest jako obelga. Rasizm nadal istnieje, choć w trochę mniejszym stopniu. Czasy zmieniły się. Jednak nadal stykamy się z nim, a trudności finansowe i brak wykształcenia jeszcze go potęgują.

Uprzedzenia i dyskryminacja zakorzeniły się głęboko. Często prowadzi to do wykształcania się i upowszechniania ekstremalnych wzorców politycznych i społecznych, które docierają nawet do Parlamentu Europejskiego. Jakie to smutne! Chociaż sytuacja poprawiła się, to taka jest wciąż nasza rzeczywistość. Jednak istnieje nadzieja dla młodszych pokoleń. Nasze dzieci będą miały większe szanse na pełną akceptację. Dotyczy to również mojej 12-letniej córki.

Dziś pracuję jako przedsiębiorca budowlany i patrzę wstecz z mieszanymi uczuciami. Trudności w przystosowaniu się i brak akceptacji, których doświadczałem, były moim chlebem powszednim. Jednak dzięki tym wyzwaniom głębiej zrozumiałem cel życia i doceniłem znaczenie integracji.

Albania pozostaje cząstką mnie. Dobrze pamiętam lata reżimu komunistycznego. Był to czas paranoi, strachu, braku bezpieczeństwa i skrajnego ubóstwa. Upadek reżimu przyniósł ulgę, ale również nowe problemy, takie jak bezrobocie i przestępczość. Te doświadczenia ukształtowały mnie i nauczyły doceniać stabilność i wolność, które odnalazłem w Grecji.

Osobiście czuję się związany z tym krajem. Moje serce zostało w albańskiej wiosce, ale moje życie jest tutaj. Mówię po grecku równie dobrze jak w języku ojczystym. Moje doświadczenia, zmagania i osiągnięcia sprawiają, że czuję się częścią tego kraju. Mam nadzieję, że z czasem naród grecki w pełni nas zaakceptuje i uzna nasz wkład w społeczeństwo.

Migracja jest sprawdzianem pełnym wyzwań, ale oferuje wiele możliwości. Jako albański migrant w Grecji nie mogłem unikać tych doświadczeń. Moja historia to opowieść o wyzwaniach, adaptacji i nadziei.

Gdy patrzę w przyszłość to widzę siebie jako dalej mieszkającego w Grecji, która jest moim domem. Widzę też Albanię jako równoprawnego członka Unii Europejskiej. Jest ona teraz ojczyzną nas wszystkich.

Almir Hoxhaj ma 47 lat. Mieszka i pracuje w Tripoli, małej miejscowości na greckim Półwyspie Peloponeskim. Ma 12-letnią córkę. Jego ulubionym miastem jest Berlin. Płynnie mówi i pisze po grecku. Przetłumaczył na grecki książkę albańskiego autora Rudiego Erebary pt. „Το έπος των άστρων της Αυγής” [„Saga gwiazd porannych” – tłum. własne]. Opisuje ona tragedię narodu albańskiego w XX wieku. W 2017 r. książka otrzymała Europejską Nagrodę Literacką. Chociaż nawiązuje do poprzedniego stulecia, to oddana w niej istota totalitaryzmu, faszyzmu i irracjonalizmu pozostaje niestety aktualna, choć przybiera bardziej współczesną postać.