W numerze:

  • Stanowisko EKES-u w sprawie raportów Draghiego i Letty – Matteo Carlo Borsani, Giuseppe Guerini i Stefano Palmieri
  • Obsesja konkurencyjności – Karel Lannoo, Centrum Studiów nad Polityką Europejską
  • Kompas konkurencyjności nie zapewnia równowagi między potrzebami przedsiębiorstw a prawami pracowników – Esther Lynch, ETUC
  • Przyszłość 500: rozwinąć europejskie przedsiębiorstwa tak, by osiągnęły globalny sukces – Stjepan Orešković, Rada Atlantycka
  • Europejska Koalicja na rzecz Sprawiedliwości w Biznesie przeciwna pakietowi zbiorczemu: interesy przedsiębiorstw nie powinny kierować unijną polityką – Andriana Loredan, Europejska Koalicja na rzecz Sprawiedliwości w Biznesie

W tym numerze:

  • Stanowisko EKES-u w sprawie raportów Draghiego i Letty – Matteo Carlo Borsani, Giuseppe Guerini i Stefano Palmieri
  • Obsesja konkurencyjności – Karel Lannoo, Centrum Studiów nad Polityką Europejską
  • Kompas konkurencyjności nie zapewnia równowagi między potrzebami przedsiębiorstw a prawami pracowników – Esther Lynch, ETUC
  • Przyszłość 500: rozwinąć europejskie przedsiębiorstwa tak, by osiągnęły globalny sukces – Stjepan Orešković, Rada Atlantycka
  • Europejska Koalicja na rzecz Sprawiedliwości w Biznesie przeciwna pakietowi zbiorczemu: interesy przedsiębiorstw nie powinny kierować unijną polityką – Andriana Loredan, Europejska Koalicja na rzecz Sprawiedliwości w Biznesie
Plany krajowe i współpraca europejska
Event type
Conference

Europejski Komitet Ekonomiczno-Społeczny (EKES), Ministerstwo Zdrowia RP wraz z Warszawskim Uniwersytetem Medycznym (WUM) organizują 10 kwietnia 2025 r. o godz. 9.00 konferencję zatytułowaną „W kierunku planu działania UE w sprawie rzadkich chorób”.

Czas najwyższy, żeby uczynić konkretny krok naprzód w oparciu o sprawozdanie Maria Draghiego, zanim przepadnie ono gdzieś w labiryncie polityki. Potrzebujemy dobrych strategów i decydentów, którzy będą w stanie wyciągnąć wnioski ze sprawozdania i opracować strategie unijnej polityki przemysłowej – mówi chorwacki przedsiębiorca i naukowiec Stjepan Orešković.  Wspólnie z Jörnem Fleckiem, starszym dyrektorem w transatlantyckim instytucie analitycznym Rada Atlantycka, przedstawił on ambitną inicjatywę „Przyszłość 500” podczas międzynarodowej konferencji publicznej Conclave II, która odbyła się w Brukseli. Inicjatywa, wchodząca w skład szerszej platformy „SEEUS Futures” Rady Atlantyckiej, ma służyć wyłonieniu i wsparciu 500 europejskich przedsiębiorstw, które szykują się do osiągnięcia znacznego wzrostu i globalnego oddziaływania. Celem jest wspieranie nowych europejskich przedsiębiorców w konkurowaniu z podmiotami z całego świata, co zwiększy obecność Europy na międzynarodowej scenie gospodarczej. Stjepan Orešković opowiedział nam więcej o tym projekcie.

Czas najwyższy, żeby uczynić konkretny krok naprzód w oparciu o sprawozdanie Maria Draghiego, zanim przepadnie ono gdzieś w labiryncie polityki. Potrzebujemy dobrych strategów i decydentów, którzy będą w stanie wyciągnąć wnioski ze sprawozdania i opracować strategie unijnej polityki przemysłowej – mówi chorwacki przedsiębiorca i naukowiec Stjepan Orešković.  Wspólnie z Jörnem Fleckiem, starszym dyrektorem w transatlantyckim instytucie analitycznym Rada Atlantycka, przedstawił on ambitną inicjatywę „Przyszłość 500” podczas międzynarodowej konferencji publicznej Conclave II, która odbyła się w Brukseli. Inicjatywa, wchodząca w skład szerszej platformy „SEEUS Futures” Rady Atlantyckiej, ma służyć wyłonieniu i wsparciu 500 europejskich przedsiębiorstw, które szykują się do osiągnięcia znacznego wzrostu i globalnego oddziaływania. Celem jest wspieranie nowych europejskich przedsiębiorców w konkurowaniu z podmiotami z całego świata, co zwiększy obecność Europy na międzynarodowej scenie gospodarczej. Stjepan Orešković opowiedział nam więcej o tym projekcie.

Czy może pan pokrótce przedstawić główną ideę projektu „Przyszłość 500”?

Inicjatywa opiera się na wnioskach z ważnych sprawozdań na temat przyszłości Europy – autorstwa Draghiego, Letty i Heitora – oraz na dwojakiej analizie: z perspektywy naukowców i przedsiębiorców. Stawia ona kilka zasadniczych pytań: Kto będzie realizować te plany na rzecz konkurencyjności i nowo opublikowany Kompas konkurencyjności? Jakie mechanizmy zostaną zastosowane? Jakie będą koszty? Jakich zysków można się spodziewać w porównaniu z amerykańskimi przedsiębiorstwami, które niedawno osiągnęły duży wzrost? Projekt „Przyszłość 500” stanowi fundament platformy SEEUS, reprezentującej Stany Zjednoczone, UE i południowo-wschodnią Europę, i ma na celu zwiększenie widoczności tych regionów i współpracy między nimi. Jego strategicznie pomyślana struktura ma zaspokoić palącą potrzebę Europy, by dysponować dynamicznym środowiskiem, w którym lokalne przedsiębiorstwa awansują do rangi liderów na arenie międzynarodowej. Inicjatywa ma służyć zapewnieniu kapitału wysokiego ryzyka, strategicznych wytycznych i międzynarodowej sieci kontaktów. Dzięki uczeniu się od takich ekspertów jak Dani Rodrik z Uniwersytetu Harvarda czy Beata Javorcik z EBOR-u celem będzie opracowanie polityki przemysłowej XXI wieku, która znacznie wzmocni naszą pozycję konkurencyjną.

Czy ma pan już potencjalnych kandydatów do pięćsetki przedsiębiorstw, którą planują państwo wybrać? Jakie podstawowe wymogi musi spełniać przedsiębiorstwo, aby znalazło się w tym gronie?

Nie wybrano jeszcze żadnych konkretnych przedsiębiorstw. Inicjatywa „Przyszłość 500” będzie skierowana do podmiotów, które cechują się skalowalnością i potencjałem szybkiego wzrostu. Cały proces będzie przebiegał w sposób otwarty i ciągły. Priorytet będą miały: obietnica gospodarcza, innowacje i strategiczne znaczenie w poszczególnych sektorach. Będziemy również starali się nawiązywać partnerstwa z wielostronnymi bankami rozwoju i inwestorami, którzy już teraz wspierają przedsiębiorstwa w dążeniu do konkurencyjności. Kładziemy nacisk na przedsiębiorstwa, które już dziś wykazują się solidną ścieżką wzrostu, zdolnościami innowacyjnymi i aspiracjami, by osiągnąć skalę światową. Dzięki temu firmy te są nie tylko liderami rynku, lecz także pionierami technologii i modeli biznesowych. Wykorzystamy doświadczenia wielkich projektów, takich jak „Scale-Up Europe”, które skupiają założycieli, inwestorów, kadrę kierowniczą i naukowców wokół misji, jaką jest uczynienie z Europy domu dla liderów technologii. Dla krajów kandydujących do Unii Europejskiej te potencjalnie wybrane przedsiębiorstwa mają szczególne znaczenie. Będą bowiem urzeczywistniać zasady nowej gospodarki i służyć jako wzór do naśladowania dla ambitnych, konkurencyjnych na arenie międzynarodowej przedsiębiorstw, które nie polegają głównie na finansowaniu z pieniędzy krajowych podatników.

W jakim stopniu jest pan optymistą, jeśli chodzi o globalny potencjał Europy pod względem konkurencyjności?

Istnieje duży optymizm co do tego, że Europa jest w stanie wzmocnić swoją pozycję konkurencyjną na świecie, odchodząc od dominującej postawy użalania się nad sobą. Liczony według stopy odniesienia całkowity zwrot z inwestycji w papiery wartościowe w strefie euro – odkąd hossa na rynku rozpoczęła się pod koniec 2022 r. – przewyższył indeks S&P 500, jeśli wyłączymy Nvidię. Europejskie systemy opieki socjalnej i zdrowotnej utrzymują ludzi w zdrowiu i aktywności dłużej przy znacznie niższych kosztach i mają pozytywny wpływ na wydajność i konkurencyjność naszej gospodarki w skali globalnej.

Staramy się tutaj nawiązać do pojęcia „prawdziwego entuzjazmu”, którego użył Immanuel Kant w odniesieniu do rewolucji francuskiej. Dzięki takiemu nastawieniu można przekształcić wyzwania w siłę motywacyjną, prowadzącą najwyraźniej do niezachwianej determinacji. Potrzebujemy mniej tłustych kotów i mniej szczeniąt – czyli bogatych, pełnych samozadowolenia elit oraz zbyt posłusznych, pozbawionych ambicji zwolenników – którzy w ciągu ostatnich dwudziestu lat byli faworyzowani. Potrzebujemy za to więcej „młodych nienasyconych” – ambitnych osób z pasją, gotowych do podjęcia wyzwań.

Inicjatywa „Przyszłość 500” ma służyć aktywnemu zajęciu się stałymi problemami zasygnalizowanymi w sprawozdaniach na temat konkurencyjności, takimi jak potrzeba śmiałych innowacji czy rozwój przedsiębiorstw. Pozycja Europy na świecie będzie w dużym stopniu zależała od tego, czy Europa będzie zdolna do integracji zaawansowanych technologii, wspierania talentów w sferze przedsiębiorczości oraz do udoskonalania polityki przemysłowej w celu wspierania inkluzywnego wzrostu. Inicjatywa wykorzystuje dobrze wykształconą siłę roboczą Europy, tutejsze bogate dziedzictwo innowacyjne oraz tradycyjne i nowe sektory przemysłu, a zarazem rozwiązuje takie problemy jak fragmentacja regulacji i nierównowaga na rynku. W ten sposób zmierza do stworzenia sprzyjającego otoczenia dla liderów biznesu i innowatorów.

Słowem, inicjatywa „Przyszłość 500” to ważny krok w testowaniu europejskiego krajobrazu gospodarczego. Stawia kontynent w pozycji globalnego konkurenta, wspierając przedsiębiorstwa o dużym potencjale i wzmacniając ekosystem przedsiębiorczości. Nie da się wygrać rywalizacji, jeśli się nie wie, kim są nasi konkurenci.

Dr Stjepan Orešković to naukowiec i przedsiębiorca. Jest członkiem Europejskiej Akademii Nauk i Sztuk oraz założycielem Bosqar Invest. Pod kierownictwem Stjepana Oreškovicia i jego rodziny Bosqar Invest zwiększył liczbę swojego personelu z 300 do ponad 16 tys. w ciągu pięciu lat, realizując godną podziwu strategię ekspansji, która łączy naukę, technologię, inwestycje z funduszy emerytalnych i innych oraz odwagę w prowadzeniu biznesu – co stanowi fundamentalne podejście zalecane w sprawozdaniu Draghiego. Ten strategiczny nacisk prawdopodobnie wpłynął na decyzję Rady Atlantyckiej o rozpoczęciu projektu „Przyszłość 500”, o którym Stjepan Orešković opowiada.

Komisja Europejska przedstawi niebawem pakiet reform ustawodawczych w sprawie obowiązków sprawozdawczych przedsiębiorstw, znany jako pakiet zbiorczy.  Ma on służyć uproszczeniu i usprawnieniu regulacji dotyczących zrównoważonego rozwoju, dzięki czemu obowiązki sprawozdawcze przedsiębiorstw staną się prostsze. Odkąd pakiet został ogłoszony w listopadzie, wstrząsnął całą Unią Europejską i wywołał negatywne reakcje wśród różnych grup. Organizacje społeczeństwa obywatelskiego, związki zawodowe, przedsiębiorstwa, inwestorzy, prawnicy i naukowcy wyrazili obawy, że pakiet może doprowadzić do deregulacji. Zaapelowali do Komisji, by chroniła te instrumenty, zamiast je osłabiać.  Andriana Loredan z Europejskiej Koalicji na rzecz Sprawiedliwości w Biznesie (ECCJ) wyjaśnia, jaka jest stawka i dlaczego organizacje społeczeństwa obywatelskiego takie jak ECCJ sprzeciwiają się pakietowi zbiorczemu. 

Komisja Europejska przedstawi niebawem pakiet reform ustawodawczych w sprawie obowiązków sprawozdawczych przedsiębiorstw, znany jako pakiet zbiorczy.  Ma on służyć uproszczeniu i usprawnieniu regulacji dotyczących zrównoważonego rozwoju, dzięki czemu obowiązki sprawozdawcze przedsiębiorstw staną się prostsze. Odkąd pakiet został ogłoszony w listopadzie, wstrząsnął całą Unią Europejską i wywołał negatywne reakcje wśród różnych grup. Organizacje społeczeństwa obywatelskiego, związki zawodowe, przedsiębiorstwa, inwestorzy, prawnicy i naukowcy wyrazili obawy, że pakiet może doprowadzić do deregulacji. Zaapelowali do Komisji, by chroniła te instrumenty, zamiast je osłabiać.  Andriana Loredan z Europejskiej Koalicji na rzecz Sprawiedliwości w Biznesie (ECCJ) wyjaśnia, jaka jest stawka i dlaczego organizacje społeczeństwa obywatelskiego takie jak ECCJ sprzeciwiają się pakietowi zbiorczemu.

Konkurencyjność jako pretekst do deregulacji bardzo potrzebnych przepisów dotyczących zrównoważonego rozwoju

Pakiet zbiorczy koncentruje się na trzech istotnych instrumentach w zakresie zrównoważonego rozwoju, które zajmują centralne miejsce w Europejskim Zielonym Ładzie. Są to mianowicie: dyrektywa w sprawie sprawozdawczości przedsiębiorstw w zakresie zrównoważonego rozwoju, dyrektywa w sprawie należytej staranności przedsiębiorstw w zakresie zrównoważonego rozwoju i rozporządzenie w sprawie systematyki. Pakiet jest bezpośrednim wynikiem zmiany kierunku dokonanej przez nową Komisję – zmiany, która rozpoczęła się sprawozdaniem Maria Draghiego na temat przyszłości europejskiej konkurencyjności we wrześniu 2024 r. W sprawozdaniu Draghiego stagnację unijnych rynków wiąże się częściowo z nadmiernymi obciążeniami regulacyjnymi spoczywającymi na przedsiębiorstwach. Jednocześnie dla wygody pomija się w nim inne ważne czynniki takie jak inflacja cen ropy naftowej, gazu i żywności, podsycana spekulacją uprawianą przez przedsiębiorstwa międzynarodowe. Według sprawozdania Draghiego głównym źródłem obciążeń regulacyjnych są unijna sprawozdawczość w zakresie zrównoważonego rozwoju i ramy dotyczące należytej staranności. Bez dowodów, które pozwoliłyby powiązać przepisy dotyczące zrównoważonego rozwoju z postrzeganym brakiem konkurencyjności UE, taka wąska perspektywa stała się pretekstem do możliwego całkowitego pozbycia się tych przepisów.

Dzięki temu konkretnemu pakietowi zbiorczemu Komisja zamierza uprościć niektóre z najistotniejszych instrumentów przyjętych niedawno w celu przeciwdziałania wpływowi dużych przedsiębiorstw na ludzi i środowisko. Obejmuje to dyrektywę w sprawie należytej staranności przedsiębiorstw w zakresie zrównoważonego rozwoju, którą przyjęto dopiero w zeszłym roku i którą trzeba jeszcze wdrożyć.

Wszelkie dyskusje nad treścią pakietu zbiorczego pozostają na razie w sferze spekulacji. Bardzo istotnym ryzykiem, jakie idzie w parze z pakietem, jest jednak ponowne otwarcie dyskusji legislacyjnej nad instrumentami na rzecz zrównoważonego rozwoju. Mogłoby to doprowadzić do renegocjacji najważniejszych przepisów (takich jak odpowiedzialność cywilna lub plany przejścia dotyczące klimatu w rozumieniu dyrektywy w sprawie należytej staranności przedsiębiorstw w zakresie zrównoważonego rozwoju). Europejska Koalicja na rzecz Sprawiedliwości w Biznesie stanowczo sprzeciwia się ponownemu otwarciu dyskusji nad uzgodnionymi już przepisami dotyczącymi zrównoważonego rozwoju. Zwiększyłoby to niepewność regulacji, zagroziłoby poszanowaniu przez przedsiębiorstwa praw człowieka i respektowaniu przez nie środowiska oraz zaszkodziłoby pionierom.

Niewspółmierny wpływ przedsiębiorstw podczas wadliwego procesu konsultacji

Zapowiedź pakietu zbiorczego i opracowanie wniosku przez Komisję przebiegły przy całkowitym braku przejrzystości i bez uwzględnienia unijnego prawa traktatowego ani własnych przepisów proceduralnych Komisji.

Komisja zamierza przedstawić swoją inicjatywę pakietu zbiorczego w bardzo krótkim terminie, co nie pozwala na przeprowadzenie odpowiedniej oceny skutków i konsultacji publicznych. Takie podejście kłóci się z prawem do udziału w procesach decyzyjnych UE – demokratyczną zasadą chronioną przez unijne prawo traktatowe. Jest też sprzeczne z własnymi wytycznymi Komisji w kwestii lepszego stanowienia prawa, które wymagają szerokich i przejrzystych konsultacji z interesariuszami podczas kształtowania polityki przez Komisję.

Komisja za to przeprowadziła w lutym 2025 r. pozór konsultacji – tzw. weryfikację stosowania przepisów w praktyce – z udziałem niewielkiej, selektywnej grupy interesariuszy, przede wszystkim dużych przedsiębiorstw i stowarzyszeń biznesowych. Przeciwko wielu z tych przedsiębiorstw wszczęto ostatnio powództwa w związku z naruszeniem praw człowieka lub ochrony środowiska w ramach ich własnej działalności lub łańcucha wartości. Są one zatem żywotnie zainteresowane osłabieniem przepisów dotyczących zrównoważonego rozwoju – kosztem pracowników, społeczności lokalnych i klimatu. Ponadto niewspółmiernie wysoka reprezentacja dużych przedsiębiorstw wyraźnie kontrastowała z niedoreprezentowaniem społeczeństwa obywatelskiego. Organizacje społeczeństwa obywatelskiego, związki zawodowe i małe przedsiębiorstwa były reprezentowane jedynie symbolicznie, a ofiary popełnionych przez firmy naruszeń i przedsiębiorstwa broniące regulacji dotyczących zrównoważonego rozwoju zostały całkowicie wykluczone z rozmów.

Pakiet zbiorczy potencjalnym zagrożeniem dla ambitnej polityki klimatycznej

Wydaje się, że przewodnicząca Ursula von der Leyen i komisarz Valdis Dombrovskis, który nadzoruje cały proces „upraszczania”, przyjmują punkt widzenia największych, najpotężniejszych korporacji. Podczas weryfikacji stosowania przepisów w praktyce wśród głównych partnerów Komisji znalazły się przedsiębiorstwa, których działalność znacząco przyczynia się do zmiany klimatu i które mają interes w ograniczeniu zobowiązań w zakresie klimatu – takie jak przedsiębiorstwa z sektora ropy naftowej, gazu, petrochemicznego, motoryzacyjnego i finansowego. Biorąc pod uwagę trwający kryzys klimatyczny i jego ujemny wpływ na ludzi i środowisko, można się obawiać, czy pakiet zbiorczy nie będzie krokiem do tyłu w polityce na rzecz klimatu.

Priorytetem Komisji powinno być wdrażanie przepisów, nie deregulacja

Jeżeli Komisja naprawdę troszczy się o konkurencyjność, zmniejszenie obciążeń regulacyjnych, a także o prawa człowieka i sprawiedliwość klimatyczną, powinna zastanowić się, jak skutecznie wdrażać instrumenty na rzecz zrównoważonego rozwoju. Można to łatwo zrobić, opracowując wytyczne pomagające przedsiębiorstwom i organom państw członkowskich (jak to określono w dyrektywie w sprawie należytej staranności przedsiębiorstw w zakresie zrównoważonego rozwoju), a także rozwijając finansowanie i budując zdolności. W ten sposób można by odpowiedzieć na zawartą w sprawozdaniu Draghiego krytykę, że brakuje wytycznych, które ułatwiałyby stosowanie unijnych przepisów dotyczących zrównoważonego rozwoju.

Koniec końców, potajemne przerabianie ważnych przepisów dotyczących zrównoważonego rozwoju za zamkniętymi drzwiami, przy udziale niektórych największych przedsiębiorstw na świecie, bynajmniej nie jest drogą do osiągnięcia prawdziwej konkurencyjności. 

Andriana Loredan jest pracownicą merytoryczną w Europejskiej Koalicji na rzecz Sprawiedliwości w Biznesie (ECCJ) i od chwili pierwszej publikacji wniosku w 2022 r. oręduje za dyrektywą w sprawie należytej staranności przedsiębiorstw w zakresie zrównoważonego rozwoju. Wcześniej – w organizacji Anti-Slavery International – zajmowała się zagadnieniem biznesu i praw człowieka z perspektywy pracy przymusowej. 

13–14 marca 2025 r.

Twoja Europa – twoje zdanie! 2025

17–20 marca 2025 r.

Tydzień Społeczeństwa Obywatelskiego 2025

18 marca 2025 r.

Dzień Europejskiej Inicjatywy Obywatelskiej 2025

26–27 marca 2025 r.

Sesja plenarna EKES-u

13–14 marca 2025 r.

Twoja Europa – twoje zdanie! 2025

17–20 marca 2025 r.

Tydzień Społeczeństwa Obywatelskiego 2025

18 marca 2025 r.

Dzień Europejskiej Inicjatywy Obywatelskiej 2025

26–27 marca 2025 r.

Sesja plenarna EKES-u

Kinga Grafa

Przedsiębiorstwa w Europie wciąż mierzą się z nadmierną biurokracją, fragmentacją regulacyjną i rosnącymi kosztami. Nadmierna regulacja hamuje ich wzrost i uniemożliwia im dotrzymanie kroku konkurentom z innych części świata. Europa nie może dłużej stać w miejscu – przedsiębiorcy potrzebują realnych zmian, a nie kolejnych analiz tych samych barier, które znamy od lat. Nadszedł moment, aby słowa przekuć w czyny – pisze Kinga Grafa z polskiej konfederacji biznesu Lewiatan.

Kinga Grafa

Przedsiębiorstwa w Europie wciąż mierzą się z nadmierną biurokracją, fragmentacją regulacyjną i rosnącymi kosztami. Nadmierna regulacja hamuje ich wzrost i uniemożliwia im dotrzymanie kroku konkurentom z innych części świata. Europa nie może dłużej stać w miejscu – przedsiębiorcy potrzebują realnych zmian, a nie kolejnych analiz tych samych barier, które znamy od lat. Nadszedł moment, aby słowa przekuć w czyny – pisze Kinga Grafa z polskiej konfederacji biznesu Lewiatan.

Komisja Europejska przedstawiła niedawno Kompas konkurencyjności, mapę drogową na kolejne pięć lat, której celem jest wzmocnienie pozycji gospodarczej UE i wsparcie rodzimych firm. Kierunki działań przedstawione przez Komisję są jak najbardziej właściwe. Biznes apelował o takie zmiany już od dawna, umieszczając konkurencyjność i jednolity rynek wśród głównych priorytetów. Jednak jeśli UE chce konkurować globalnie, musi działać teraz. Podstawą jest silna gospodarka, dlatego potrzebujemy pilnie prostszych uregulowań, niższych kosztów energii i skutecznego wsparcia dla inwestycji oraz innowacji. W obliczu niestabilnego środowiska geopolitycznego potrzebujemy też finalizacji umów o wolnym handlu z kluczowymi partnerami, np. w zakresie dostępu do surowców krytycznych.

Przedsiębiorstwa w Europie wciąż mierzą się z nadmierną biurokracją, fragmentacją regulacyjną i rosnącymi kosztami. Konkurenci z innych części świata rozwijają się szybciej, a rozwój europejskich przedsiębiorstw ogranicza nadmierna regulacja. Komisja Europejska musi zaproponować konkretne reformy, które naprawdę poprawią otoczenie biznesowe w UE. Kompas konkurencyjności uwzględnia główne bariery wzrostu i produktywności w UE takie jak wysokie koszty energii, nadmierna regulacja oraz niedobory umiejętności i siły roboczej. Jest to właściwy kierunek działania, lecz najważniejsza jest jego realizacja w praktyce. Wymaga to wniosków ustawodawczych i planów działania, które będą sprzyjać konkurencyjności, a nie ją hamować.

Jednolity rynek to jeden z największych sukcesów europejskiej integracji, lecz należy w pełni uwolnić jego potencjał. Niedopuszczalne jest to, że na jednolitym rynku nadal istnieją bariery, które zostały rozpoznane już 20 lat temu. Polska prezydencja Rady UE ma szansę to zmienić – swoboda świadczenia usług jest jednym z kluczowych priorytetów. To sprawa istotna nie tylko dla sektora transportowego, lecz także dla coraz większej grupy firm oferujących usługi profesjonalne. Niestety raporty Letty i Draghiego nie poświęcają temu zagadnieniu wystarczającej uwagi. Letta skupił się jedynie na budownictwie i handlu detalicznym, a Draghi nie wziął pod uwagę oszacowanych przez Komisję dodatkowych środków, które może przynieść uwolnienie potencjału rynku usług. Co pozytywne, Niinistö zwrócił uwagę w swym raporcie na rolę usług w budowaniu odporności i bezpieczeństwa. Nikogo nie trzeba przekonywać, jakie to jest istotne w obecnej sytuacji geopolitycznej. W tym kontekście Komisja proponuje 28. system prawny – jednolity zbiór przepisów obejmujących opodatkowanie, prawo pracy i prawo spółek. Ta inicjatywa ma uprościć działalność transgraniczną, zwłaszcza dla MŚP, lecz na tym etapie za mało wiemy na jej temat, by móc ją ocenić.

Zapowiedź deregulacji oraz uproszczenia przepisów to z pewnością właściwy kierunek działania. Teraz jednak nadszedł czas na wdrożenie propozycji, które nie mogą ograniczać się jedynie do redukcji obciążeń sprawozdawczych. Liczymy, że KE przeprowadzi gruntowny audyt unijnego prawodawstwa, który przełoży się na konkretne propozycje szybko poprawiające otoczenie regulacyjne w UE.

Patrzymy z nadzieją na Forum Jednolitego Rynku w Krakowie i czekamy na wnioski z konsultacji publicznych, w których wzięli udział członkowie Lewiatana. Celem będzie przygotowanie kolejnej strategii jednolitego rynku.

To kluczowy moment, by przejść od słów do czynów i wcielić w życie rozwiązania, które rzeczywiście będą sprzyjać rozwojowi europejskiego biznesu. Dialog między instytucjami unijnymi a partnerami społecznymi będzie niezbędny, aby rozwiązania odpowiadały rzeczywistym potrzebom przedsiębiorstw. Bez odważnych decyzji stracimy cenny czas i pozostaniemy w tyle za światową konkurencją.

Kinga Grafa jest zastępczynią dyrektora generalnego ds. europejskich w Konfederacji Lewiatan oraz stałą przedstawicielką przy BusinessEurope. Z wykształcenia jest politolożką i dziennikarką. Doświadczenie w zakresie funkcjonowania UE zdobyła podczas pracy w Urzędzie Komitetu Integracji Europejskiej (2008–2009) oraz w Parlamencie Europejskim (2009–2014). Jest również współautorką książki o polskiej arystokracji oraz autorką publikacji naukowych na temat amerykańskiej polityki zagranicznej, amerykańskich elit oraz dyplomacji kulturalnej.

Zdaniem Danny’ego Jacobsa, dyrektora generalnego flamandzkiej sieci ochrony środowiska Bond Beter Leefmilieu (BBL), UE musi oprzeć się pokusie deregulacji, ponieważ stworzyłaby ona jedynie niepewność dla przedsiębiorstw, osłabiłaby konkurencyjność napędzaną przez zrównoważony rozwój oraz zmniejszyłaby dobrostan i zaufanie obywateli. Podzielił się z nami obawami ekologicznych organizacji pozarządowych przed najnowszymi propozycjami UE w sprawie uproszczenia przepisów, które może ich zdaniem zepchnąć na dalszy plan kluczowe ambicje związane z Europejskim Zielonym Ładem.

Zdaniem Danny’ego Jacobsa, dyrektora generalnego flamandzkiej sieci ochrony środowiska Bond Beter Leefmilieu (BBL), UE musi oprzeć się pokusie deregulacji, ponieważ stworzyłaby ona jedynie niepewność dla przedsiębiorstw, osłabiłaby konkurencyjność napędzaną przez zrównoważony rozwój oraz zmniejszyłaby dobrostan i zaufanie obywateli. Podzielił się z nami obawami ekologicznych organizacji pozarządowych przed najnowszymi propozycjami UE w sprawie uproszczenia przepisów, które może ich zdaniem zepchnąć na dalszy plan kluczowe ambicje związane z Europejskim Zielonym Ładem.

Czy mógłby Pan skomentować ostatnie inicjatywy Komisji w zakresie deregulacji takie jak Kompas konkurencyjności czy też pakiet zbiorczy?

Komisja Europejska przedstawiła podyktowany względami gospodarczymi program deregulacji i uproszczenia, który może zagrozić z trudem osiągniętym wynikom środowiskowym, społecznym i gospodarczym. Ten rozdźwięk między dostosowaniem a utrzymaniem unijnego dorobku prawnego utrudnia UE trzymanie się jasno wytyczonego kursu.

Kompas konkurencyjności, który Komisja przedstawiła pod koniec stycznia,odzwierciedla obawy przedsiębiorstw związane z kosztami energii i wyzwaniami gospodarczymi. Przesunięto w nim na drugi plan główne priorytety takie jak eliminacja zanieczyszczeń i dobrostan obywateli i nie skierowano europejskiej gospodarki ku czystej i dostatniej przyszłości opartej na obiegu zamkniętym. Kompas może zaprowadzić Europę na manowce. Propagowanie konkurencyjnej dekarbonizacji z pominięciem celów społecznych i środowiskowych podważa samą istotę instytucji UE: służenie wspólnemu dobru i jego obronę.

Organizacje społeczeństwa obywatelskiego są zaniepokojone wytyczonym w Kompasie ryzykownym celem 25-procentowego uproszczenia przepisów. Chociaż uproszczenie przepisów jest pozytywnym krokiem, to brak dogłębnych ocen może osłabić bardzo istotną ochronę zdrowia publicznego, ochronę socjalną i ochronę środowiska. Innowacje w przedsiębiorstwach hamuje nie regulacja, lecz brak jasnych zasad. Dalsza deregulacja stworzyłaby klimat niepewności, zaszkodziłaby pionierom – przedsiębiorstwom odgrywającym wiodącą rolę – i zagroziłaby postępowi oraz zrównoważonemu rozwojowi.

Obawiamy się również, że dążenie do uproszczenia będzie odbywać się kosztem celów środowiskowych i społecznych. Dyrektywa w sprawie sprawozdawczości przedsiębiorstw w zakresie zrównoważonego rozwoju (CSRD), dyrektywa w sprawie należytej staranności przedsiębiorstw w zakresie zrównoważonego rozwoju (CS3D) oraz unijna systematyka dotycząca zrównoważonego rozwoju mają wiele wad i nie spełniły pokładanych w nich nadziei. Zważywszy, że już w punkcie wyjścia dyrektywy te były niedoskonałe, ich dalsze osłabienie pozbawiłoby je sensu.

Inny konkretny przykład dobrze obrazuje obecną sytuację.  Flandria boryka się w ostatnich latach z ogromnym problemem substancji PFAS, które zanieczyszczają znaczną część terytorium i narażają na szwank zdrowie setek tysięcy obywateli. Uważa się, że najskuteczniejszym narzędziem kontroli ryzyka związanego z takimi substancjami jak PFAS, które wykorzystuje się w procesach przemysłowych i produktach (mieszaninach i wyrobach), jest ich ograniczenie lub zakazanie na mocy prawodawstwa w dziedzinie chemikaliów (REACH). Jeżeli Komisja zbagatelizowałaby znaczenie rygorystycznego rozporządzenia REACH, zwiększyłoby to narażenie na niebezpieczne chemikalia, które są szkodliwe dla zdrowia publicznego. Przedsiębiorstwa byłyby mniej zobowiązane do poszukiwania bezpiecznych alternatyw, co hamowałoby innowacje w dziedzinie zielonej chemii. Zanieczyszczenie środowiska może się nasilić, ponieważ łagodniejsze przepisy prowadzą do wzrostu ilości niebezpiecznych zrzutów i odpadów. Konsumenci byliby bardziej narażeni na niebezpieczeństwo, gdyż kontrola produktów pod kątem zawartości substancji toksycznych nie byłaby tak skrupulatna. W związku z tym europejskie przedsiębiorstwa mogłyby pozostać w tyle w globalnej transformacji w kierunku bezpieczniejszych i bardziej przyjaznych dla środowiska produktów i stracić udział w rynku z korzyścią dla konkurentów, którzy stosują innowacje dostosowane do przyszłych wyzwań.

Jakie nadzieje wiąże Pan z losami Zielonego Ładu w świetle nowo ogłoszonego przez Komisję kursu mającego na celu pobudzenie gospodarki europejskiej?

Program prac Komisji Europejskiej na 2025 r. jest zarówno obiecujący, jak i ryzykowny. Chociaż zobowiązania na rzecz dekarbonizacji i przystępnej cenowo energii torują możliwą drogę do czystszej i odporniejszej Europy, istnieje ryzyko, że najważniejsze ambicje związane z Europejskim Zielonym Ładem zostaną odsunięte na bok. Rosną obawy przed proponowanym rozporządzeniem zbiorczym, które może posłużyć do deregulacji odpowiedzialności przedsiębiorstw pod pozorem uproszczenia. Najnowsze tendencje pokazują, że uproszczenie jest zbyt często pretekstem do osłabienia podstawowych zabezpieczeń: od przepisów dotyczących chemikaliów po rolnictwo. Dobitnym przykładem jest przyspieszona reforma wspólnej polityki rolnej (WPR) w marcu 2024 r., która zlikwidowała ekologiczne zabezpieczenia. Istnieje ryzyko, że znacznie opóźniony przegląd rozporządzenia REACH, które przedstawiano niegdyś jako narzędzie ochrony zdrowia publicznego i środowiska, będzie forsowany jako środek uproszczający w celu złagodzenia przepisów branżowych.

Raptem kilka miesięcy temu przewodnicząca Ursula von der Leyen obiecała podążać wytyczoną drogą do realizacji wszystkich celów Europejskiego Zielonego Ładu. Jednak obecny program prac sprawia inne wrażenie, gdyż cele, które wymagają najpilniejszych działań, zwłaszcza dążenie do osiągnięcia zerowego poziomu emisji zanieczyszczeń, zostały uznane za mniej priorytetowe.

Czy uważa Pan, że proponowana deregulacja może mieć negatywny wpływ na zrównoważony rozwój i dotychczasowe postępy?

UE musi oprzeć się pokusie deregulacji, która tylko podważyłaby pewność regulacyjną i przewidywalność dla przedsiębiorstw, osłabiłaby długoterminową konkurencyjność opartą na zrównoważonym rozwoju oraz zmniejszyłaby dobrostan i zaufanie obywateli.

UE musi dopilnować, by ograniczenie biurokracji nie oznaczało słabszej ochrony środowiska i zdrowia publicznego. Inteligentne wdrażanie powinno wzmocnić, a nie nadwątlić Europejski Zielony Ład. Osłabienie kluczowej ochrony środowiska i ochrony socjalnej pod pretekstem ograniczenia biurokracji nie jest strategią służącą sile gospodarczej. Jest to lekkomyślny krok wstecz, który podważy zasady mające przygotować gospodarkę unijną na przyszłe wyzwania. Wszystko to grozi jeszcze bardziej zaprzepaszczeniem dekady postępów w zakresie zrównoważonego rozwoju.

Jednocześnie w całej UE społeczeństwo obywatelskie znajduje się pod coraz większą presją, gdyż surowe przepisy o zagranicznych agentach, tłumienie protestów i cięcia finansowania zagrażają prawom podstawowym. Europejska tarcza demokracji i przyszła strategia UE na rzecz społeczeństwa obywatelskiego muszą zaowocować nie tylko symbolicznymi zobowiązaniami – muszą zapewnić ochronę prawną, stabilne finansowanie oraz zorganizowany dialog obywatelski z instytucjami UE. W programie prac Komisji należy położyć nacisk na ochronę demokracji poprzez wzmocnienie społeczeństwa obywatelskiego. Bez niezależnego społeczeństwa obywatelskiego dysponującego odpowiednimi zasobami zagrożona jest sama demokracja europejska.

Danny Jacobs jest dyrektorem generalnym Bond Beter Leefmilieu (BBL) (federacji skupiającej 135 organizacji pozarządowych zajmujących się ochroną środowiska we Flandrii w Belgii) oraz przedstawicielem Belgii w Europejskim Biurze Ochrony Środowiska (największej europejskiej sieci ekologicznych organizacji obywatelskich, która reprezentuje około 30 mln członków i sympatyków).

Europejska Konfederacja Związków Zawodowych (ETUC), główna europejska organizacja związkowa reprezentująca 45 mln pracowników na szczeblu europejskim, odmówiła zatwierdzenia Kompasu konkurencyjności – planu Komisji Europejskiej na rzecz pobudzenia gospodarki UE. Uważa, że w obecnej formie jest on nie do przyjęcia. Rozmawialiśmy z sekretarz generalną ETUC Esther Lynch o największych zastrzeżeniach pracowników wobec kompasu i o losie Europejskiego filaru praw socjalnych w obliczu nowych apeli o drastyczną deregulację i większy nacisk na konkurencyjność.

Europejska Konfederacja Związków Zawodowych (ETUC), główna europejska organizacja związkowa reprezentująca 45 mln pracowników na szczeblu europejskim, odmówiła zatwierdzenia Kompasu konkurencyjności – planu Komisji Europejskiej na rzecz pobudzenia gospodarki UE. Uważa, że w obecnej formie jest on nie do przyjęcia. Rozmawialiśmy z sekretarz generalną ETUC Esther Lynch o największych zastrzeżeniach pracowników wobec kompasu i o losie Europejskiego filaru praw socjalnych w obliczu nowych apeli o drastyczną deregulację i większy nacisk na konkurencyjność.

Związki zawodowe UE wyraziły już niezadowolenie z najnowszego planu Komisji Europejskiej dotyczącego ożywienia gospodarki UE.
Co jest pani zdaniem główną wadą Kompasu konkurencyjności Komisji? Które propozycje zawarte w planie uważa pani za szczególne sygnały ostrzegawcze?

Głównym mankamentem Kompasu konkurencyjności Komisji Europejskiej jest to, że daje on pierwszeństwo deregulacji przed inwestycjami potrzebnymi do tworzenia wysokiej jakości miejsc pracy, do opracowania skutecznej europejskiej polityki przemysłowej oraz do zapewnienia wysokiej jakości usług publicznych. W kompasie uznano wagę wysokiej jakości miejsc pracy dla konkurencyjnej gospodarki, lecz podważono ten priorytet, sprzyjając deregulacji, która może pogarszać warunki pracy i zwiększać niepewność zatrudnienia. Zamiast tego należało zaproponować przepisy niezbędne do wzmocnienia praw, poprawy warunków pracy oraz rozpowszechnienia rokowań zbiorowych.

Jedna z najbardziej niepokojących propozycji dotyczy wprowadzenia 28. systemu prawnego, który umożliwiałby przedsiębiorstwom działalność poza krajowymi przepisami prawa pracy. Mogłoby to drastycznie podważyć prawodawstwo dotyczące zatrudnienia w całej Europie poprzez równanie w dół pod względem praw i ochrony pracowników.

Bardzo problematyczny jest również zakaz nadmiernie rygorystycznego wdrażania, czyli możliwości stanowienia przez rządy przepisów wykraczających poza normy minimalne wyznaczone w dyrektywach UE. Ideą stojącą za dyrektywami unijnymi – w odróżnieniu od rozporządzeń UE – jest ustanowienie minimalnych norm dla wszystkich krajów. Uczynienie z tych standardów granicy wszelkich możliwości nie tylko podważyłoby tę ideę, lecz przyniosłoby również szkodę osobom pracującym i zniweczyłoby z trudem osiągnięte postępy, między innymi w opiece zdrowotnej, edukacji, w sferze bezpieczeństwa i higieny pracy oraz godziwego wynagrodzenia.

Ponadto przedstawiony w kompasie postulat reform emerytalnych na podstawie dłuższej aktywności zawodowej również budzi kontrowersje, ponieważ nakłada nadmierne obciążenie na pracowników bez uwzględnienia potrzeby stabilnych i sprawiedliwych systemów emerytalnych.

Kompas jest w dużej mierze ukierunkowany na korzyści dla przedsiębiorstw: zawiera wiele obietnic dla grup biznesowych, a pomija konkretne zobowiązania do wprowadzenia przepisów korzystnych dla osób pracujących. Nie przewiduje zatem środków gwarantujących, że inwestycje publiczne posłużą do tworzenia wysokiej jakości miejsc pracy, a nie tylko do zwiększania zysków przedsiębiorstw.

Podsumowując, nie zapewnia on równowagi między potrzebami przedsiębiorstw a prawami i dobrostanem pracowników, w związku z czym obecna propozycja jest nie do przyjęcia.

Czy sądzi pani, że wdrożenie Europejskiego filaru praw socjalnych może być obecnie zagrożone?

W teorii Komisja ponownie zobowiązała się na rzecz Europejskiego filaru praw socjalnych w niedawno opublikowanym programie prac na 2025 r. Jednak w praktyce po raz pierwszy od 2019 r. w tym programie prac nie przewidziano żadnej socjalnej inicjatywy ustawodawczej.

Natomiast Komisja zaproponowała na przyszły rok osiem aktów upraszczających. Nikt nie chce nadmiernych obciążeń administracyjnych i związki zawodowe proponują rozwiązania w tym zakresie, na przykład przepisy dotyczące zamówień publicznych.

Oczywiste jest jednak, że uproszczenie nie rozwiąże problemów trawiących Europę.

Największym niebezpieczeństwem dla wdrożenia filaru praw socjalnych jest zapowiadana fala masowych zwolnień w całej Europie. Zagrozi ona wynagrodzeniom, bezpieczeństwu zatrudnienia, emeryturom, ochronie socjalnej i wielu innym zasadom filaru.

Konieczne jest zapewnienie inwestycji w celu ochrony i tworzenia wysokiej jakości miejsc pracy, w tym instrumentu SURE 2.0 i silnego unijnego mechanizmu inwestycyjnego. Trzeba też wprowadzić niezbędne inicjatywy ustawodawcze gwarantujące wysokiej jakości miejsca pracy.

Co byłoby właściwym sposobem zwiększenia znaczenia UE w obecnym globalnym kontekście gospodarczym, jeżeli ograniczenie obciążeń regulacyjnych nie jest dobrym rozwiązaniem?

Warunki, które doprowadziły do zwolnień, powstały na skutek braku inwestycji. Dotyczy to inwestycji zarówno prywatnych, jak i publicznych.

Przedsiębiorstwa przekierowują inwestycje z wynagrodzenia pracowników i bardzo potrzebnych badań i rozwoju na bezcelowe wypłaty dywidend i skupy akcji własnych, co utrudnia w Europie postępy ekologiczne i technologiczne.

W ostatnich kilku latach Stany Zjednoczone i Chiny zainicjowały duże fale inwestycji publicznych. Tymczasem UE przyjmowała nowe przepisy zmuszające państwa członkowskie do cięć oszczędnościowych.

UE musi pilnie obrać inny kurs. Warunkiem wstępnym urzeczywistnienia Europejskiego filaru praw socjalnych są masowe inwestycje publiczne, które muszą iść w parze z wymogami społecznymi w celu zapewnienia wysokiej jakości miejsc pracy.

Esther Lynch jest sekretarz generalną Europejskiej Konfederacji Związków Zawodowych (ETUC). Posiada bogate doświadczenie w działalności związkowej na szczeblu irlandzkim, europejskim i międzynarodowym. Piastowała też stanowisko zastępczyni sekretarza generalnego i sekretarz konfederalnej ETUC. Kierowała działaniami na rzecz wzmocnienia praw pracowników i związków zawodowych i wywarła wpływ na kluczowe dyrektywy: w sprawie adekwatnych wynagrodzeń minimalnych, w sprawie przejrzystych i przewidywalnych warunków pracy, a także o ochronie sygnalistów. Stała również na czele kampanii na rzecz Europejskiego filaru praw socjalnych i godziwego wynagrodzenia. Dzięki jej pracy przyjęto piętnaście prawnie wiążących dopuszczalnych wartości narażenia na czynniki rakotwórcze oraz porozumienia partnerów społecznych w sprawie cyfryzacji i substancji działających szkodliwie na rozrodczość. Jest zagorzałą feministką i opowiada się za dowartościowaniem pracy, którą wykonują głównie kobiety.

ETUC reprezentuje 45 mln członków z 94 organizacji związkowych z 42 krajów europejskich oraz dziesięć europejskich federacji związków zawodowych.