Zmiana do rozporządzenia w sprawie InvestEU

Document Type
AC

W tym numerze: 

  • Członkini EKES-u Emilie Prouzet w sprawie kryzysu kosztów utrzymania: Ponosimy zbyt wysokie koszty wadliwego jednolitego rynku
  • Ukraińska dziennikarka Tetiana Oharkowa: Europa obrony, wyścig z czasem
  • Tydzień Społeczeństwa Obywatelskiego
    • Diagnozowanie Europy: niepewność i brak bezpieczeństwa to „nowa normalność”, według Albeny Azmanowej
    • EIO Mój głos, Mój wybór: Ponad 1,2 mln osób opowiada się za prawem do aborcji
    • 15. Edycja Nagrody dla Społeczeństwa Obywatelskiego: Poznaj zwycięzców

W tym numerze:

  • Członkini EKES-u Emilie Prouzet w sprawie kryzysu kosztów utrzymania: Ponosimy zbyt wysokie koszty wadliwego jednolitego rynku
  • Ukraińska dziennikarka Tetiana Oharkowa: Europa obrony, wyścig z czasem
  • Tydzień Społeczeństwa Obywatelskiego
    • Diagnozowanie Europy: niepewność i brak bezpieczeństwa to „nowa normalność”, według Albeny Azmanowej
    • EIO Mój głos, Mój wybór: Ponad 1,2 mln osób opowiada się za prawem do aborcji
    • 15. Edycja Nagrody dla Społeczeństwa Obywatelskiego: Poznaj zwycięzców

Nasze społeczeństwa toczy niewidoczna choroba wszechobecnej niepewności. Ludzie czują, że nie mają na nic wpływu i są na łasce sił pozostających poza ich kontrolą – mówi Albena Azmanowa, wykładowczyni i wielokrotnie nagradzana autorka, która wygłosiła niezwykle mocne przemówienie podczas Tygodnia Społeczeństwa Obywatelskiego EKES-u. W wywiadzie dla EKES Info opisała główne przyczyny tej epidemii, m.in. tendencję do priorytetowego traktowania równości w stosunku do stabilności gospodarczej.

Nasze społeczeństwa toczy niewidoczna choroba wszechobecnej niepewności. Ludzie czują, że nie mają na nic wpływu i są na łasce sił pozostających poza ich kontrolą – mówi Albena Azmanova, wykładowczyni i wielokrotnie nagradzana autorka, która wygłosiła niezwykle mocne przemówienie podczas Tygodnia Społeczeństwa Obywatelskiego EKES-u. W wywiadzie dla EKES Info opisała główne przyczyny tej epidemii, m.in. tendencję do priorytetowego traktowania równości w stosunku do stabilności gospodarczej.

W przemówieniu podczas Tygodnia Społeczeństwa Obywatelskiego mówiła pani o epidemii niepewności, która jest przyczyną kurczących się swobód politycznych. Opisuje ją pani jako niewidoczną chorobę, która prowadzi nas do obłędu. Czym jest ta „epidemii niepewności”? Skąd się bierze?

Coraz więcej ludzi jest na skraju załamania i w zamożnych społeczeństwach coraz częściej dochodzi do śmierci z rozpaczy – zwłaszcza do samobójstw w miejscu pracy. Jest to najbardziej bolesny i też najbardziej wystający wierzchołek ogromnej, ale niewidocznej góry lodowej, czyli niepewności wynikającej z braku bezpieczeństwa naszych źródeł utrzymania. To nie tak, że ludzie są oburzeni, a zaufanie do instytucji politycznych maleje, choć często się o tym mówi. Nieufność jest jak najbardziej zdrowa – dzięki niej domagamy się odpowiedzialności. Podobnie gniew może być produktywny – każe nam walczyć o sprawiedliwość i generuje potrzebne zmiany.

Jednak obecna choroba naszych społeczeństw, którą w mojej pracy nazywam wszechobecną niepewnością, to coś innego. Jest to szczególny rodzaj braku bezpieczeństwa, dotkliwy brak poczucia panowania nad czymkolwiek. Ludzie czują się zdani na łaskę sił, których nie mogą kontrolować.

Jako jednostki doświadczamy niepewności jako niezdolności do radzenia sobie z podstawowymi zadaniami naszego życia. Właśnie to poczucie niezdolności do radzenia sobie sprawia, że zaczynamy się bać – upadku, utraty tego, co mamy: pracy, oszczędności, zdolności do pracy, sił umysłowych. Problemem jest więc nie tyle ubóstwo czy nierówności, lecz doświadczona lub przewidywana strata i obawa przed upadkiem. W ten sposób jednostki odczuwają niepewność.

Natomiast społeczeństwa doświadczają niepewności jako niezdolności do sprawowania rządów i mierzenia się z wyzwaniami. Weźmy przykład pandemii COVID-19. Jak to możliwe, że nasze bogate, wykształcone i świetnie zarządzane społeczeństwa dopuściły do narażenia zdrowia publicznego przez wirus, który nie był ani całkowicie nieznany, ani na tyle śmiertelny, by wywołać poważny kryzys zdrowotny, a następnie gospodarczy i społeczny? Odpowiedź brzmi: ponieważ nasze rządy ograniczyły inwestycje publiczne, m.in. w opiekę zdrowotną.

Istnieje jeszcze inna cecha niepewności. Wywołują ją określone strategie polityczne – neoliberalne połączenie wolnych rynków i otwartych gospodarek, gdzie decyzje opierają się na rentowności. W warunkach globalnej rywalizacji o zyski, aby zapewnić konkurencyjność krajową lub unijną na rynku światowym, centrolewicowe i centroprawicowe elity rządzące na gwałt ograniczały zarówno bezpieczeństwo zatrudnienia (aby dać przedsiębiorstwom elastyczność niezbędną dla konkurencyjności), jak i wydatki na usługi publiczne. To oznacza, że każdy ma więcej obowiązków, ale mniej środków na ich wypełnienie. Musimy robić więcej, mając do dyspozycji mniej.

Przykładowo: Komisja Europejska żąda od państw członkowskich, by robiły więcej na rzecz sprawiedliwości społecznej, ale by też ograniczały wydatki. Ten rozdźwięk między coraz większą odpowiedzialnością a kurczącymi się zasobami wywołuje poczucie niepewności i obawy, czy podołamy naszym zadaniom. Nie jest to owa zdrowa niepewność, która sprawia, że chcemy rozwinąć skrzydła, spróbować naszych możliwości, podjąć ryzyko lub udowodnić, na co nas stać. Przeciwnie – to raczej toksyczny strach przed utratą środków do życia i nastawianie się na jeszcze trudniejszą przyszłość.

Z czego wynika wzrost popularności autorytarnych przywódców i partii prawicowych? Jak ocenia pani stan wolności demokratycznych i podstawowych wartości UE w Europie?

Rosnące poparcie dla prawicowych autorytarnych przywódców i partii wynika z niepewności politycznej.  Ludzie cierpią z powodu braku poczucia bezpieczeństwa, więc marzą o pewności i stabilności. Czują, że nad niczym nie mają kontroli, więc pokładają swoje nadzieje w silnych przywódcach, którzy żelazną pięścią od razu zaprowadzą porządek. Tego typu przywódcy np. zwiększają wydatki na siły zbrojne i wzmacniają pozycję policji, tak jak ma to miejsce obecnie w UE.

Jednak podwaliny pod ten trend położyły już wcześniej partie centrowe, których rządy pogrążyły nasze społeczeństwa w niepewności – z powodu polityki neoliberalnej. Moim zdaniem szczególną odpowiedzialność za ten stan rzeczy ponoszą partie centrolewicowe. Choć sztandarowym hasłem demokracji społecznej od zawsze była walka o sprawiedliwość, centrolewica skoncentrowała się na zwalczaniu jednej formy niesprawiedliwości: nierówności. Tymczasem ludzie chcą stabilności ekonomicznej: bycia zdolnym do zarządzania swoim życiem i planowania przyszłości.

Przecież kiedy będziemy mieć idealnie równe, ale zarazem głęboko niepewne społeczeństwa, to nie będą one mogły dobrze funkcjonować i się rozwijać. Poza tym ludzie niekoniecznie chcą usunąć wszelką nierówność, zwłaszcza jeśli oznaczałoby to, że są przegranymi, którym w ramach redystrybucji należy się jakiś ochłap (i upokorzenie). Nikt nie chce być tym przegranym.

W swoim przemówieniu mówiła pani też o swoistych „igrzyskach bycia ofiarą”. Czym one są i dlaczego powinniśmy od nich odejść?

W ciągu ostatnich mniej więcej pięciu dekad walka z dyskryminacją przybrała formę polityki tożsamości. Grupy, które w przeszłości były dyskryminowane, zaczęto traktować jako mniejszości chronione, a ich status został podwyższony dzięki działaniom pozytywnym, takim jak ukierunkowane awanse i systemy kwot. Jednak gdy ma to miejsce w warunkach wszechobecnej niepewności – kiedy dobre miejsca pracy i inne zasoby są ograniczone – te chronione grupy stają się rywalem w walce o te rzadkie dobra. Wówczas bycie ofiarą daje swoistą kartę przetargową – im większa jest postrzegana krzywda, tym głośniejsze żądania prawa do ochrony.

Z jednej strony prowadzi to do niechęci między konkurującymi ze sobą grupami, co osłabia solidarność. Z drugiej strony żadna grupa nie wygra, skoro wciąż wszystkie pozostają ofiarami. Bycie ofiarą i obiektem dyskryminacji jest bowiem właśnie tym, co daje im podstawy do domagania się ochrony. Jedynymi zwycięzcami tej nieszczęsnej gry o dostęp do zasobów i specjalną ochronę są elity, które wielkodusznie udzielają swojej przychylności. W efekcie zubożałe i pozbawione jakiegokolwiek wpływu grupy zwalczają się nawzajem, podczas gdy ich przywódcy i elity polityczne zyskują na władzy. 

Dlaczego społeczeństwo obywatelskie jest tak ważne dla utrzymania demokracji i swobód obywatelskich, które wciąż uważamy za oczywistość? Dlaczego to społeczeństwo obywatelskie, a nie wybory demokratyczne hamują nadużycia władzy?

Kiedy wrzucamy głos do urny, jesteśmy sami. Głosując, dajemy wyraz naszej głębokiej frustracji z powodu braku kontroli i poczucia bezpieczeństwa. Stąd bierze się wzrost popularności partii kontestacyjnych w wolnych i uczciwych wyborach. Natomiast społeczeństwo obywatelskie opiera się na innej logice i ma szczególne źródło władzy: wspólnotę. Gdy jesteśmy z innymi, skupieni wokół wspólnej sprawy, nie jesteśmy sami. Kiedy możemy polegać na wsparciu osób myślących podobnie, poczucie niepewności i braku kontroli nie jest tak dotkliwe. A kiedy niepewność i strach słabną, możemy wreszcie myśleć do przodu i z większym rozmachem.

Albena Azmanowa jest profesorem nauk politycznych i społecznych na City St George's, University of London i współredaktorką czasopisma „Emancipations”. Jej ostatnia książka „Capitalism on Edge”, wydana w 2020 r., była wielokrotnie wyróżniana, m.in. nagrodą Michael Harrington Book Prize, którą Amerykańskie Stowarzyszenie Nauk Politycznych przyznaje „wybitnej pracy, która pokazuje, jak stypendia mogą być wykorzystywane w walce o lepszy świat”. 

Europejska inicjatywa obywatelska "My Voice, My Choice" jest głosem za bezpieczną i dostępną aborcją dla wszystkich kobiet w całej UE. Została uruchomiona w kwietniu 2024 r. i skoordynowana przez słoweński Instytut 8 marca Podpisało ją ponad milion osób na długo przed upływem terminu. EKES Info rozmawiał z organizatorami o pilnej potrzebie ich kampanii w obecnej sytuacji politycznej, w której kobiety w coraz większym stopniu tracą kontrolę nad swoimi prawami reprodukcyjnymi.

Europejska inicjatywa obywatelska "My Voice, My Choice" jest głosem za bezpieczną i dostępną aborcją dla wszystkich kobiet w całej UE. Została uruchomiona w kwietniu 2024 r. i skoordynowana przez słoweński Instytut 8 marca. Podpisało ją ponad milion osób na długo przed upływem terminu. EKES Info rozmawiał z organizatorami o pilnej potrzebie ich kampanii w obecnej sytuacji politycznej, w której kobiety w coraz większym stopniu tracą kontrolę nad swoimi prawami reprodukcyjnymi.

Co skłoniło Państwa do rozpoczęcia inicjatywy "My Voice, My Choice" i jaki jest jej ostateczny cel?

Zaczęliśmy zastanawiać się nad kampanią, która chroniłaby prawo do aborcji w Europie, prawie trzy lata temu, kiedy to orzeczenie w sprawie Roe vs. Wade zostało uchylone w USA. Kobiety w USA straciły z dnia na dzień swoje konstytucyjne prawo i zdaliśmy sobie sprawę, że musimy chronić aborcję również w Europie. Kobiety w Polsce umierają w szpitalach z powodu niemal całkowitego zakazu aborcji. W ciągu ostatnich kilku lat przeprowadziły one największe protesty na rzecz prawa do aborcji. Kobiety na Malcie nadal mogą pójść do więzienia, jeżeli zdecydują się na aborcję. W tym roku Giorgia Meloni zezwoliła grupom antyaborcyjnym na protesty w klinikach aborcyjnych i nękanie kobiet starających się o aborcję. Ponad 20 mln kobiet w Europie nie ma dostępu do aborcji.

Dlatego też rozpoczęliśmy kampanię „My Voice, My Choice”. Pracowaliśmy nad naszą propozycją z zespołem międzynarodowych prawników i utworzyliśmy silną sieć z udziałem organizacji z całej Europy.

Naszym celem jest ochrona prawa do aborcji na szczeblu UE oraz poprawa dostępu do aborcji dla kobiet, które obecnie muszą podróżować do innych krajów ze względu na zakaz aborcji (np. kobiety na Malcie i w Polsce) lub ze względu na wysoki wskaźnik odmowy wykonania aborcji z powodu klauzuli sumienia (co obserwuje się we Włoszech i Chorwacji), lub też po prostu z powodu braku środków finansowych na aborcję (na przykład w Niemczech lub Austrii).

Obecny klimat polityczny jest właśnie powodem, dla którego nasza kampania jest pilna. Musimy zjednoczyć się i pokazać, że większość ludzi opowiada się za prawem do aborcji i sprzeciwia się ograniczeniom praw reprodukcyjnych. Większość Europejek i Europejczyków popiera prawo do aborcji i musimy być zjednoczeni, aby je chronić.

Jakich konkretnych działań domagacie się od Komisji Europejskiej? Jak możecie osiągnąć swój cel, skoro zdrowie leży w kompetencji państw członkowskich?

Proponujemy, aby Komisja Europejska ustanowiła dla państw członkowskich mechanizm finansowy na zasadzie „opt-in” w celu pokrycia kosztów aborcji. Działałby on w sposób podobny do programów profilaktyki i leczenia nowotworów.

Zakłada się, że każdy, kto musi udać się do innego kraju w celu przeprowadzenia aborcji – ze względu na poważne ograniczenia w swoim kraju lub wysoki wskaźnik odmowy wykonania aborcji z powodu klauzuli sumienia – nie będzie musiał płacić za tę procedurę z własnej kieszeni. Obecnie tysiące kobiet podróżują do innych krajów, gdzie niekiedy płacą tysiące euro za ten zabieg. Nie każdy może sobie na to pozwolić.

Aborcja może nie wchodzić w zakres kompetencji Komisji Europejskiej, lecz programy finansowe związane z opieką zdrowotną już tak, dzięki czemu mogliśmy zarejestrować naszą EIO. 

Dlaczego wybrali Państwo EIO do realizacji tego celu? Jak duże są nadzieje na pozytywną reakcję Komisji?

Nasza słoweńska organizacja, Instytut 8 marca, który koordynuje kampanię "My Voice, My Choice", posiada rozległe doświadczenie w zakresie krajowych inicjatyw obywatelskich, zbierania podpisów i organizowania referendów. Dzięki krajowemu mechanizmowi inicjatywy obywatelskiej z powodzeniem zmieniliśmy już 15 ustaw w Słowenii i wygraliśmy dwa referenda krajowe. Dlatego też chcieliśmy znaleźć podobne narzędzie demokracji bezpośredniej na szczeblu UE. W ten sposób zapoznaliśmy się z europejską inicjatywą obywatelską. Chcieliśmy dokonać bezpośrednich zmian, które miałyby trwały wpływ na prawa reprodukcyjne dla wszystkich ludzi w Europie i dlatego postanowiliśmy rozpocząć zbieranie podpisów.

Przez cały czas trwania kampanii zapewnialiśmy poparcie polityczne ze strony wszystkich centrolewicowych grup politycznych w Parlamencie Europejskim i otrzymaliśmy wsparcie ze strony znaczących polityków na szczeblu krajowym w wielu państwach członkowskich UE. Mamy też dobre kontakty i utrwalone relacje z komisarzami. Mamy nadzieję, że wysłuchają oni ponad 1,2 mln osób, które popierają naszą inicjatywę. 

W jaki sposób udało się Państwu zmobilizować ludzi z różnych krajów UE, aby wesprzeć Państwa inicjatywę i pomóc w zbieraniu podpisów? Z jakich kanałów korzystają Państwo, aby rozpowszechnić ten przekaz?

W trakcie kampanii budowaliśmy silną sieć ponad 300 organizacji i stworzyliśmy imponującą społeczność złożoną z ponad 2000 wolontariuszy z całej Europy. Chcieliśmy być obecni na ulicach europejskich miast, miasteczek i wsi, a nasi wolontariusze byli gotowi zebrać podpisy. Udało nam się uzyskać wyeksponować nasze działania w internecie na Instagramie, ale korzystamy również z różnych kanałów, takich jak Facebook, TikTok, YouTube, BlueSky, X i inne platformy mediów społecznościowych.

Na miesiąc przed upływem terminu przekroczyli Państwo próg miliona podpisów, niezbędny do przedłożenia Komisji Europejskiej europejskiej inicjatywy obywatelskiej. Jakiego rodzaju informacje zwrotne i wsparcie, w tym wsparcie finansowe, otrzymali Państwo do tej pory?

W grudniu, czyli dziewięć miesięcy po rozpoczęciu zbierania podpisów, mieliśmy ich już milion i zakończyliśmy kampanię z 1,2 miliona podpisów zebranych przed upływem terminu.

Udało nam się zebrać podpisy z pomocą naszej sieci i społeczności, ale w trakcie kampanii korzystaliśmy również z różnych możliwości jej finansowania. Kampania "My Voice, My Choice" zdobyła również Nagrodę Słoweńskiego Towarzystwa Socjologicznego i została zakwalifikowana do nagrody SozialMarie. Uzyskaliśmy również poparcie wszystkich centrolewicowych grup politycznych w Parlamencie Europejskim oraz indywidualne wsparcie ze strony różnych posłów do PE, wiceprzewodniczącego Parlamentu Europejskiego Nicolae Ștefănuțy, francuskiej senator Melanie Vogel, prezydent Słowenii Natašy Pirc Musar i premiera Roberta Goloba. Kampanię wspiera również wielu aktywistów i osób z różnych krajów UE, w tym Luisa Neubauer z Niemiec i Alice Coffin z Francji.

My Voice, My Choice  to inicjatywa, która przekształca się w jeden z największych ruchów feministycznych w Europie. Zrzesza ona ponad 300 organizacji, niezliczonych zwolenników i zaangażowanych wolontariuszy z całej UE, którzy współpracują, aby zapewnić bezpieczną i dostępną aborcję w Unii Europejskiej. 

Droga ku następnym wieloletnim ramom finansowym

Document Type
AS

Tetiana Oharkowa

Na początku marca tego roku opuszczałam Kijów z ciężkim sercem. Udawałam się w dwudniową podróż do Francji, aby wziąć udział w sympozjum na temat Ukrainy. W związku z tym nie mogłam uczestniczyć w ważnej ceremonii w Kijowie. Nasza przyjaciółka, poetka Switłana Powalajewa, organizowała na Majdanie, centralnym placu stolicy, ostatnią pożegnalną ceremonię dla swojego najstarszego syna Wasyla, który poległ w wieku 28 lat. Latem 2022 r. w bitwie o wyzwolenie regionu Charkowa zginął jego młodszy brat Roman. Miał 24 lata. 

Tetiana Oharkowa

Na początku marca tego roku opuszczałam Kijów z ciężkim sercem. Udawałam się w dwudniową podróż do Francji, aby wziąć udział w sympozjum na temat Ukrainy. W związku z tym nie mogłam uczestniczyć w ważnej ceremonii w Kijowie. Nasza przyjaciółka, poetka Switłana Powalajewa, organizowała na Majdanie, centralnym placu stolicy, ostatnią pożegnalną ceremonię dla swojego najstarszego syna Wasyla, który poległ w wieku 28 lat. Latem 2022 r. w bitwie o wyzwolenie regionu Charkowa zginął jego młodszy brat Roman, podchorąży. Miał 24 lata.

Wsiadałam do pociągu ze ściśniętym sercem. W domu rodzinnym zostawiłam troje dzieci. Nie pierwszy raz wyjeżdżałam na krótko za granicę w czasie wojny. Tym razem byłam jednak pełna obaw.

Wiedziałam, że w przypadku bezpośredniego zagrożenia rosyjskimi pociskami balistycznymi system ostrzegania w moim telefonie nie zadziała. Przez kilka dni miałam być dwa tysiące kilometrów od domu, bez dostępu do informacji o bezpieczeństwie moich córek. Było to nieznośne.

System ostrzegania by nie zadziałał, ponieważ Stany Zjednoczone odcięły informacje wywiadowcze dla Ukrainy, w tym wczesne wykrywanie pocisków balistycznych z terytorium Rosji. USA zawiesiły również pomoc wojskową, a nawet zablokowały sprzęt już wysłany do Polski.

Kilka dni później wróciłam do Ukrainy. W tym czasie odbyły się negocjacje między delegacjami ukraińską, amerykańską i saudyjską. Ukraina była gotowa do całkowitego i natychmiastowego zawieszenia broni, pod warunkiem, że Rosja uczyni to samo. Donald Trump był zadowolony. Ponownie udostępniono amerykańskie dane wywiadowcze wraz z pomocą wojskową uzgodnioną za administracji Bidena.

Ale zaufanie zostało podważone. Po takiej zdradzie trudno udawać, że wszystko jest w porządku.

Czy Europa podziela to poczucie zdrady? Dobiegła końca epoka parasola bezpieczeństwa NATO pod przywództwem USA. Ruch MAGA odwraca się od nas. Planują zminimalizować obecność wojskową i humanitarną w Europie i wyprowadzają Rosję, agresora, z izolacji dyplomatycznej i gospodarczej.

Trump chce jak najszybciej i jakimkolwiek sposobem osiągnąć zawieszenie broni w Ukrainie, co wskazuje, że sytuacja Ukrainy nie jest dla niego ważna. Chce jedynie zminimalizować koszty dla budżetu USA. Stany Zjednoczone nie uczestniczą już w spotkaniach, takich jak w bazie Ramstein, a na bieżący rok nie planują dalszej pomocy wojskowej.

Pokój kosztem ukraińskiej porażki nie przeszkadza administracji USA. Wysłannicy Steve Witkoff i Keith Kellogg proponują plany podziału Ukrainy na dwie lub trzy odrębne części – tak jak powojenne ponazistowskie Niemcy. Tak jakby Ukraina była agresorem, który przegrał wojnę.

Europa jest jednak również zagrożona. Jeżeli Trump planuje zmniejszyć liczbę żołnierzy amerykańskich w Europie i domaga się 5% wkładu do budżetu obronnego od każdego państwa członkowskiego NATO, to dlatego, że jego zdaniem obrona Europy jest problemem europejskim.

Rosja obserwuje. Dla Rosji NATO bez przywództwa USA nie jest ani siłą obronną, ani czynnikiem odstraszającym. Jak długo zajęłoby stworzenie „Europy obrony” zdolnej samodzielnie zapewnić sobie bezpieczeństwo? Jeśli pytanie to wydaje ci się zbyt abstrakcyjne, spróbuj zastanowić się, kto z Europejczyków będzie bronić Bałtów, jeżeli Rosja rozpocznie atak po ćwiczeniach na Białorusi we wrześniu 2025 r.?

W następstwie zdrady Ameryki Europa stoi przed bardzo jasnym wyborem: bronić dziś Ukrainy, tak jakby broniła samej siebie, albo stanąć jutro wobec rosyjskiej armii na swoim terytorium. Walka nie będzie łatwa, ale żadna bitwa nie jest z góry przegrana.

Pod koniec marca zwróciłam uwagę na sondaż ukraińskiej opinii publicznej. Ponad 80% Ukraińców jest gotowych kontynuować walkę z Rosją, nawet bez wsparcia ze strony USA.

Zobaczymy, ilu Europejczyków będzie z nami.

Europa została zdradzona przez USA i stanęła przed bardzo jasnym wyborem: albo będzie bronić Ukrainy tak jak samej siebie, albo rosyjskie wojska wkroczą w przyszłości na jej terytorium. Ta walka nie będzie łatwa, lecz żadnej batalii nie przegrywa się przed jej rozpoczęciem. Nie wiadomo jeszcze, ile Europejek i Europejczyków stanie po naszej stronie – pisze nasza niespodziewana gościni, ukraińska dziennikarka Tetiana Ogarkowa.

Europa została zdradzona przez USA i stanęła przed bardzo jasnym wyborem: albo będzie bronić Ukrainy tak jak samej siebie, albo rosyjskie wojska wkroczą w przyszłości na jej terytorium. Ta walka nie będzie łatwa, lecz żadnej batalii nie przegrywa się przed jej rozpoczęciem. Nie wiadomo jeszcze, ile Europejek i Europejczyków stanie po naszej stronie – pisze nasza niespodziewana gościni, ukraińska dziennikarka Tetiana Ogarkowa.

Tetiana Ogarkowa jest ukraińską dziennikarką, eseistką i literaturoznawczynią, która mieszka w Kijowie. Koordynuje prace międzynarodowego oddziału Ukrainian Crisis Media Center, a także jest jedną z prezenterek podcastu „Explaining Ukraine”. Jest również wykładowczynią na Uniwersytecie „Akademia Kijowsko-Mohylańska” w Kijowie i legitymuje się tytułem doktora nauk humanistycznych Université Paris-XII Val-de-Marne. 

Inwestycje i reformy na rzecz konkurencyjności i unii rynków kapitałowych

Document Type
AS