Drogie Czytelniczki, Drodzy Czytelnicy!

Oczekiwano, że na ostatnim szczycie UE w lutym przywódcy poczynią znaczne postępy na drodze do porozumienia w sprawie długoterminowego budżetu, czyli wieloletnich ram finansowych. Jednak ze względu na głębokie rozbieżności nie udało im się osiągnąć kompromisu.

Jeżeli nie dojdzie do porozumienia, grozi nam kolejny paraliż, na który nie możemy sobie pozwolić w obecnej sytuacji geopolitycznej.

Pilne priorytety stojące przed UE nie mogą zostać odłożone na później, a ryzyko związane z pobrexitowymi negocjacjami nie może się przedłużać , gdyż pochłonie to energię potrzebną na inne priorytety, takie jak pakiet migracyjny, Zielony Ład, transformacja cyfrowa i ekologiczna.

Czas na odważne i właściwe decyzje.

Ta konfrontacja nie dotyczy liczb, lecz wizji. Wizja nowej Komisji – „Unia, która mierzy wyżej” – i nowy program strategiczny ustalony przez przywódców UE w Sybinie, potwierdzony na posiedzeniach Rady Europejskiej w lipcu i grudniu 2019 r., muszą przełożyć się na decyzje zgodne z nowymi wieloletnimi ramami finansowymi.

Nie można postanowić, że odnowimy dom, nie zapewniając na ten cel odpowiednich środków.
Mogę tylko wyrazić pełne poparcie dla stanowiska przewodniczącego Parlamentu Europejskiego Davida Sassoliego, potwierdzonego jednomyślnie we wspólnym piśmie przez wszystkie grupy polityczne w Parlamencie. W istocie, obecnie nadal mamy do czynienia z różnicą w wysokości 230 mld EUR. Propozycji Rady brakuje wiele, by nadawała się do przyjęcia.

Jeżeli chcemy realizować ambitny program europejski, to jest oczywiste, że UE potrzebuje wystarczających zasobów. Takie stanowisko wyraziliśmy ponad półtora roku temu w opinii przyjętej zdecydowaną większością głosów i wielokrotnie je później powtarzaliśmy.

Jeżeli państwa członkowskie nie chcą płacić więcej, by sprostać ambitnym priorytetom, które już uzgodniły i zatwierdziły, to muszą zapewnić znaczne zasoby własne. Musimy wreszcie osiągnąć to, o czym dyskutujemy od ponad 15 lat. Musimy zadbać o to, czego obywatele europejscy domagali się w ostatnich wyborach europejskich. Europejczykom należy się szacunek, a ich głos musi być uwzględniany, a nie ignorowany!

Wierzę, że nadszedł czas, by działać konsekwentnie i zmobilizować dostępne siły. Czas, by podjąć działania i wywołać nacisk na rządy krajowe, aby znalazły odwagę, wolę polityczną i niezbędną ambicję, i trzymały się tego, co już uzgodniły.

Uważam, że w tym trudnym okresie musimy zabierać głos i zgodnie bronić naszego stanowiska, wspólnie z Parlamentem Europejskim.

Luca Jahier

Przewodniczący EKES-u